Kanał RSS

Katarzyna Komar 31-01-2013

Pocztówki z wakacji - cz.II

Tak, zyskaliśmy sporo nowych leśnych znajomych, roślin i zwierząt. Nie zapomnieliśmy jednak o tych znanych nam od
Uroczysko widziane spod osłony bujnie rozrosłych dębów błotnych (Quercus palustris)
Fot. Jerzy Komar
pierwszych wyjazdów w lubuskie lasy. Koniecznie chcieliśmy się dowiedzieć, co też u nich słychać...

Uroczysko

Podczas tego urlopu postanowiliśmy odwiedzić wszystkie miejsca, w których nie byliśmy od lat: jezioro Wędromierz i Rybojadło, nadobrzańskie łąki, okoliczne rezerwaty. Pogoda, rześka i niemęcząca upałem, zachęcała do dalekich wycieczek, co skwapliwie wykorzystaliśmy. Pierwszą wyprawę zaplanowaliśmy w okolice Wędromierza, gdzie wiele jest urokliwych miejsc, o których wiemy chyba tylko my... Jednym z najładniejszych jest uroczysko, gdzie rosną sosny wejmutki o długich, miękkich igłach i dęby błotne. Nie prowadzi na nie żadna droga, i trafić nie jest łatwo. Po drodze mija się jeszcze jedno, nie mniej magiczne miejsce – świerkowy zagajnik, gdzie na polance rosły ongiś brzozy tworzące niemal regularny krąg, istne czarcie koło. Z tych drzew pozostały już w większości tylko próchniejące pieńki...
Szyszka sosny wejmutki (Pinus strobus)
Fot. Jerzy Komar

Brudne jezioro

Wędrując na szagę przez las, wyszliśmy w końcu na drogę prowadzącą do uczęszczanej ongiś plaży na Wędromierzu. W ostatnich latach ubyło wielu kąpiących się; to płytkie, muliste jezioro zanieczyściło się do tego stopnia, że cuchnęło na odległość. Według miejscowych plotek winę za ten stan rzeczy ponosił zakład przetwórstwa roślinnego, który znajdował się niedaleko; jednak zakład ten od lat już nie istnieje, a stan jeziora pogarszał się szybko właśnie w ostatnich paru latach. Bywalcy campingów natomiast jako winowajcę wskazywali okoliczne gospodarstwa rolne i osiedla. Wysoka zawartość fosforu i związków biologicznych, wykryta w wodach jeziora zdaje się tę tezę potwierdzać – spływające z pól nawozy i ścieki z gospodarstw domowych (zwłaszcza te zawierające środki piorące i inne detergenty, w których składzie występuje fosfor) „użyźniają” wodę jeziora, powodując szybki rozwój fitoplanktonu.
Ostatniego jednak lata, dzięki wysokiemu poziomowi wód, Wędromierz oczyścił się dość znacznie. Odzyskał zapach
Wędromierz pożarł niemal całą plażę...
Fot. Jerzy Komar
jeziora i zielonkawą barwę. A już obawialiśmy się, że niedługo podzieli los sąsiedniego Rybojadła, które za mojej pamięci czyste nigdy nie było, a w którym kilka lat temu zdarzały się masowe śnięcia ryb. Tymczasem wyglądało na to, że widmo podobnej katastrofy odsunęło się od Wędromierza. Przynajmniej na razie...

Starzy znajomi

Ruszyliśmy ścieżką wzdłuż brzegu jeziora w stronę jednego z campingów. Porośnięta paprociami skarpa, na której szczycie rósł brzozowy zagajnik, była na swoim miejscu. Dokuczliwe mrówki, od przeszło dwudziestu lat mieszkające w kilku mrowiskach u jej stóp, również miały się świetnie, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze. Zawróciliśmy. Były jeszcze inne miejsca, które koniecznie chcieliśmy odwiedzić w tamtej stronie.
Jednego nie udało nam się odnaleźć – brzozowej dolinki po drugiej stronie wypływającej z Wędromierza rzeczki. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że byłam w tej dolince tylko raz, podczas pewnej baaardzo długiej wycieczki
Brodaczka (Usnea) na gałęzi jesionu
Fot. Jerzy Komar
rowerowej. No i tym razem nie zdołałam jej odnaleźć. Ale doskonale pamiętam widok młodych brzóz oświetlonych czerwonym blaskiem zachodzącego słońca, nieruchome, wysokie trawy o białych wiechach, a pośród nich... liliowe morze leśnych dzwonków. Najprawdziwszy ogród elfów...

Lubuskie enty

Jednak to nie białą dolinkę chciałam zobaczyć najbardziej. Szczególnie zależało mi na odnalezieniu jesionowego szpaleru rosnącego wzdłuż jednej z dróg prowadzących nad Wędromierz. W samych jesionach, mimo ich imponujących rozmiarów, nie byłoby nic niezwykłego, gdyby nie to, że obficie porasta je pewien bardzo rzadki porost – brodaczka. Porost ten jest wyjątkowo wrażliwy na jakiekolwiek zanieczyszczenia powietrza, dlatego spotyka się go tylko w faktycznie czystych regionach kraju. Porośnięte brodaczką drzewa wyglądają dość osobliwie - upodabniają się do tolkienowskich entów. Szukaliśmy więc jesionowych brodaczy wytrwale, no i nie zawiodłam się – szpaler entów nadal trwał na swoim miejscu, choć już zauważalnie krótszy...

Pora wracać...

Pogoda zauważalnie się pogorszyła, a przed nami był jeszcze kawał drogi do pozostawionego przy asfaltowej szosie samochodu. Wspomagając się dyskretnie GPS-em ruszyliśmy na szagę najkrótszą drogą w jego stronę. Planowaliśmy wrócić nad Wędromierz jeszcze nie raz tego lata. No właśnie – planowaliśmy...
Stronę zaprojektował Jerzy Komar