Kanał RSS

Katarzyna Komar 30-06-2013

Zapomniane podania dolnośląskie - cz. II

Jak można zobaczyć na starych mapach okolic Krzeczyna i Ligoty, wiele tamtejszych gruntów folwarcznych to były pastwiska i łąki. Częściowo tak zostało i dziś; wiele jest tu żyznych łąk i pastwisk, na których widać pasące się całe stada krów i koni – raczej rzadki widok w tak niewielkiej odległości od Wrocławia...
Pastwiska w okolicach Ligoty Wielkiej
Fot. Jerzy Komar

Pasterz i wędrująca dusza

Skoro było wiele pastwisk i stad, byli w tamtych okolicach także liczni pasterze, owczarze i ich czeladnicy.
Pewien owczarczyk z Krzeczyna, idąc nocą przez wieś, spotkał swego znajomego, stojącego nieruchomo na łące. Podszedł do niego i zobaczył, że jego twarz była śmiertelnie blada. Potrząsnął nim, ale tamten stał nadal cichy i nieruchomy. Wówczas podbiegła do nich mała biała myszka, która wspięła się po ubraniu zastygłego w bezruchu człowieka i weszła mu do ust. Ten zadrżał, jak w gorączce, i nagle odżył.
Myszką była, jak uważa autor podania, dusza owego nieszczęśnika, która z jakiegoś powodu opuściła jego ciało, robiąc z niego w ten sposób żywego trupa. Interesująca jest postać, w jakiej ta dusza wybrała się na wędrówkę. Obecnie w polskiej kulturze ludowej biała myszka oznacza zgoła co innego...

Ognisty smok

Nocami nad Krzeczynem widywali ludzie długą ognistą smugę na niebie, która poruszała się w kierunku domu pewnego gospodarza i znikała w jego pobliżu. To był tak zwany żmij, który niekiedy znosił gospodarzom zboże
Zamiast ognistej smugi - tęcza. Okolice Ligoty.
Fot. Jerzy Komar
i wszelkiego rodzaju dostatki, także i pieniądze. Dzięki temu komora takiego chłopa zawsze była pełna wszelkich dóbr.
Pewnego razu, w deszczowy dzień, szła dziewczyna z Krzeczyna przez pole i znalazła siedzącą tam, kompletnie przemoczoną kurę. Żal jej się zrobiło zziębniętego zwierzęcia i zabrała je ze sobą. Kiedy tylko przyniosła kurę do domu, ta zaczęła rozsypywać wokół siebie ziarno w takiej ilości, że zebrał się tego cały worek. Dziewczyna domyśliła się, że ma przed sobą owego żmija, który nocami lata po niebie, zostawiając za sobą ognistą smugę.
Podanie o kurze znalezionej na polu ma jeszcze inną wersję, spisaną przez dra Stäsche oryginalną gwarą wioski. Nie będę jej przytaczać, albowiem jest bardzo podobna do powyższej. W tamtej wersji kura nie jest żmijem, a koboldem lub kłobukiem.
W polskich wierzeniach kłobuk/kołbuk jest demonem opiekuńczym domostwa, zajmującym się pomnażaniem dobytku swoich gospodarzy. Kłobuk jest szczególnie popularny w wierzeniach z obszaru Warmii i Mazur, ale pojawia się również na Rzeszowszczyźnie. Przybierał postać właśnie zmokłej czarnej kury (gęsi, kaczki, wrony, czasem kota). W wierzeniach germańskich kobold również był opiekunem gospodarstwa. Gdy
Las Urocze, dawniej - Hexeheide...
Fot. Jerzy Komar
czuł się niedoceniony, zaniedbany, zaczynał płatać figle. A gdy poczuł się znieważony – mścił się, i to strasznie. Potrafił nawet zatruć posiłek lub skręcić kark temu, kto go obraził. Podobnie zachowywał się łużycki kubołcik, z tym, że raczej nie truł gospodarzy, ale owszem, potrafił budzić ich po nocach, strasznie hałasując w obejściu.

Diabeł w postaci karzełka

W Ligocie Małej żyła w latach czterdziestych XIX wieku pewna kobieta, która z powodu swoich czerwonych (zaczerwienionych?) oczu nazywana była czarownicą. Miała ona córkę. Jednego razu, kiedy zapadła już noc, przyszedł do kobiety mały człowieczek o głowie wielkiej jak wiadro i trzykrotnie zadał jej pytanie: Oddasz mi swoją gołąbeczkę? Kobieta po tym zachorowała i słabowała już do końca życia.
Czyli możemy sądzić, że odmówiła wydania swojej córki za mąż za diabła, nawet w tak niezwykłej postaci... Inna sprawa to to, czy karzełek faktycznie był diabłem..?
Temat czarownic, nie tylko na Dolnym Śląsku, to zagadnienie bardzo rozległe. Ale w następnym tekście o zapomnianych podaniach dolnośląskich spróbuję go poruszyć.1

  1. Wszystkie podania przytoczone w tekście w tłumaczeniu Katarzyny Komar.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. 1, Spuk- und Gespenstersagen, Leipzig 1910
  2. Podgórscy A. i B., Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  3. Vargas W., Zych P., Bestiariusz słowiański, rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach, Olszanica 2012

Czasopisma

  1. Stäsche T., Sagen aus der Gegend von Öls, w: Mitteilungen der schlesischer Gesellschaft für Volkskunde, Heft 3, Breslau 1896
Stronę zaprojektował Jerzy Komar