Kanał RSS

Katarzyna Komar 30-09-2013

Zguba

O górze Zgubie (Verlorensberg) krąży wiele opowieści. Dlatego mimo iż nie miała ona żadnego związku ze zjawami
Droga na Zgubę
Fot. Jerzy Komar
czarnych psów, których tropem wędrowaliśmy, postanowiliśmy zajrzeć i tam. Jest to miejsce, które nadprzyrodzone siły upodobały sobie szczególnie...

Zguba

Zguba jest najwyższym (418 m n.p.m.) szczytem pasma Wzgórz Gilowskich. To pasemko mierzy zaledwie 6 kilometrów długości. Ma ono jednak charakter małego pasma górskiego. Trzeba przyznać, że kiedy patrzy się na nie stojąc u jego podnóży, przedstawia się wcale imponująco.
Jechaliśmy drogą z Dobrocina w kierunku Gilowa, okrążając Zgubę. Droga jest tam wąska, właściwie pozbawiona poboczy, pokrzywiona mnóstwem zakrętów. Pewną trudność sprawiło nam odnalezienie dawnej ścieżki wiodącej z Byszowa na Zgubę tuż pod jej szczytem. W końcu jednak dostrzegliśmy polną drogę przebiegającą dokładnie tak, jak było to narysowane na naszej liczącej blisko 80 lat mapie. Minąwszy pierwsze ze wzgórz pasma gilowskiego, zanurzyliśmy się w las u stóp Zguby.
U podnóża góry rośnie dość podmokły las mieszany, płynnie przechodzący z podszytych paprocią i dzwonkami brzoskwiniolistnymi jasnych brzozowych zagajników w mroczny las świerkowy. Wspinając się na stok Zguby spotykaliśmy nielicznych turystów, jednak żaden z nich nie zmierzał dokładnie w tym samym kierunku, co my...
Na współczesnych zdjęciach satelitarnych widać, że jeszcze przed niewielu laty wierzchołek góry nie był porośnięty
Resztki zabudowań na szczycie
Fot. Jerzy Komar
drzewami. Znajdowała się na nim rozległa polana czy też łąka. Obecnie, jak mieliśmy okazję się przekonać, szczyt Zguby ukryty jest w gąszczu młodych buczków, podszytych jeżynami i niecierpkami. Znajduje się na nim rumowisko kamieni, resztki jakiejś budowli, fragmenty murów, porozdzielane wałami. Trudno je dostrzec wśród zarośli.
Chcieliśmy znaleźć się na szczycie Zguby między godziną 12 a 13. Dlaczego..?

Tajemnicza siła

Według podań zebranych przez Laurę Weinhold, opublikowanych w czasopiśmie towarzystwa ludoznawczego, ludzie zbierający grzyby i jagody na szczycie Zguby, często błądzili, schodzili z właściwej drogi i nie mogli wrócić na właściwą drogę, dopóki nie wybiła godzina pierwsza po południu. Także nocami jakaś tajemnicza siła wodziła ludzi na manowce, jednak zdarzało się to o wiele rzadziej, ponieważ mało który śmiałek odważył się tamtędy o tej porze wędrować. My jednak odważyliśmy wspiąć się na szczyt w południowej godzinie duchów. Dawne ścieżki,
Jeździec z głową czy bez?
Fot. Jerzy Komar
prowadzące na wierzchołek, zatarły się i zarosły. Ruszyliśmy więc, jak nam się to często zdarza, na szagę wprost przez porośnięty świerkami stok. Na sam szczyt wgramoliliśmy się nieomal na czworakach, bo ciężko jest się przedrzeć przez gąszcz krzaków i młodych drzewek, którymi jest szczelnie porośnięty. Kiedy jednak już się tam znaleźliśmy, usadowiliśmy się na resztkach oszańcowań, żeby zjeść drugie śniadanie. W przeciwieństwie do znanego nam z podania złego owczarza, nie pogardziliśmy zwykłymi bułkami i wodą.

Zły pasterz

Pewnego razu owczarz z Dobrocina, zły, nikczemny człowiek, pasł swoje stado na szczycie góry. Gdy w pobliskiej wsi dzwon wybił południe, głodny pasterz sięgnął do swej skórzanej sakwy, do której pakowano mu posiłek. Ponieważ był to dzień postny, pasterz znalazł w sakwie tylko kawałek czarnego chleba. Wściekły rzucił chleb na ziemię, podeptał go i uderzył pasterską laską. Wówczas zadrżała ziemia, i w huku gromów i błyskach piorunów owczarz zapadł się pod ziemię wraz ze swym stadem i wiernym psem. Od tego czasu każdy, kto w piątkowe południe przechodził przez wzgórze, słyszał beczenie owieci jagniąt, dobiegające spod ziemi. Ponieważ w tym miejscu zaginęło stado owiec wraz ze swym pasterzem, góra nazwana została Zgubą lub Zgubną Górą.
Podobne podanie o owczarzach nie szanujących owoców ciężkiej ludzkiej pracy pochodzi z okolic Idzikowa. Tamci pasterze wraz ze swym psem zamienili się w kamienie, zwane Pasterskimi Skałkami.
Jak pisze K. Kwaśniewski w Legendach i podaniach dolnośląskich, w obu tych podaniach pobrzmiewają echa
Byszów i Zguba - mapa z 1932 r.
AMZP
odwiecznego konfliktu pasterzy z rolnikami. Ich autorem zapewne była społeczność rolnicza, znająca dobrze trud pracy na roli, potępiająca beztroskę i lekkomyślność ludności pasterskiej.

Bezgłowy jeździec

To jeszcze nie koniec podań o Zgubie. Według kolejnego z nich, pracujący w lesie ludzie spotykali na stokach Zguby błądzącego samotnie jeźdźca bez głowy. Zdaniem miejscowych był to prawdopodobnie baron von Seherr-Thoss z Roztocznika (Olbersdorf).
Co do nas, nie spotkaliśmy jeźdźca bez głowy, natomiast widzieliśmy na drodze pod Zgubą ślady kopyt końskich. Nie słyszeliśmy również podziemnego beczenia owiec; widocznie uznały, że w naszym towarzystwie lepiej milczeć... Nic nie wodziło nas także na manowce, choć, trzeba przyznać, ze Zguby schodziło nam się fatalnie. Odnaleźliśmy przebiegającą tuż pod szczytem dawną drogę, zarośniętą jeżynami, ogromnymi pokrzywami i zarzuconą suchymi gałęziami ze ściętych drzew. Na dole już, tuż przy samym szlaku, natknęliśmy się na ogrodzony leśną siatką młodnik i musieliśmy go jakoś obejść. Dłuższą chwilę przedzieraliśmy się przez chaszcze wzdłuż płotu, aż wreszcie zziajani i podrapani dotarliśmy do ubitej drogi.
Niebo zachmurzyło się nie na żarty, zerwał się gorący wiatr. Gdzieś daleko odezwały się głucho gromy. Tak pożegnała nas Zguba...

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. 1, Spuk- und Gespenstersagen, Leipzig 1910
  2. Kwaśniewski K., Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie, Poznań 2006

Czasopisma

  1. Weinhold, K. Vom Verlorens- und Streitberge. Schlesische Sagen, w: Zeitschrift des Vereins für Volkskunde, 4. Jg., Berlin 1894
  2. Weinhold L., Woher ein Hügel Verlorensberg heisst. Schlesische Sagen, w: Zeitschrift des Vereins für Volkskunde, 7. Jg, Berlin 1897
Stronę zaprojektował Jerzy Komar