Kanał RSS


Jerzy Komar 24-09-2014

Przypadkowe odkrycie

W tym roku urlop zaczęliśmy od województwa lubuskiego, jednak w związku z naprawą samochodu odbyliśmy podróż do gminy Mogilno w Wielkopolsce. W drodze powrotnej mijaliśmy miejscowość Jaracz. Z drogi krajowej 11
Model koźlaka autorstwa inż. F. Klaczyńskiego
Fot. Jerzy Komar
zobaczyliśmy drogowskaz na muzeum młynarstwa. W związku z faktem, że temat zarówno młynarstwa, jak i samych młynów wciągnął nas chyba już na dobre, nie omieszkaliśmy wstąpić...

Muzeum młynarstwa

Młynarstwo interesuje nas od dawna. Samodzielnie wypiekamy chleb na zakwasie i nastawiamy kwas chlebowy. Cały czas spotykamy się z trudnościami związanymi z jakością mąki, śledzimy więc krok po kroku cały proces jej wyrobu. Ciekawią nas również bardzo młyny wszelkich typów - od malutkich turbinowych wiatraków do wielkich przemysłowych młynów elektrycznych. Odwiedziny w Jaraczu były więc dla nas niebywałą ucztą intelektualną. Pięknie zagospodarowany teren muzeum mieści na swoim obszarze dwa młyny wiatrowe i młyn wodny; do tego do obejrzenia jest stała wystawa makiet młynów, wykonywanych przez genialnego inżyniera Feliksa Klaczyńskiego, wystawa sprzętu rolniczego związanego z wyrobem kasz, mąk i pasz, silniki napędzające młyny parowe, gazowe i elektryczne.

inż. Feliks Klaczyński i świat modeli wiatraków

W muzeum przyjęto nas bardzo miło. Zwiedzanie zaczęliśmy od wystawy makiet wiatraków. Wystawy w budynkach były skromnie oświetlone LED-owymi lampami, więc w trosce o jakość naszych zdjęć, pracownik muzeum pożyczył nam swój statyw. Oświetlenie wystarczało w zupełności do uważnego obejrzenia eksponatów, ponadto stwarzało bardzo tajemniczy klimat. W powietrzu unosił się zapach historii i starego drewna, niemal słyszało się skrzypienie mechanizmu młyńskiego, kiedy oglądaliśmy drewniane modele koźlaków,
Modele koźlaków autorstwa inż. F. Klaczyńskiego
Fot. Jerzy Komar
paltraków, polskich drewnianych holendrów oraz specyficznych wiatraków słupowych. Wszystkie modele były wykonane tak jak prawdziwe wiatraki, z mechanizmami poruszanymi przez śmigi. W jednej z izb napotkaliśmy tablicę pamiątkową, gablotę z dokumentami, szkicami oraz stojak z wycinkami oraz całymi artykułami z gazet na temat genialnego inżyniera. Pan Feliks miłością do wiatraków zaraził się już jako młody chłopak zarabiając na życie pracą w wiatraku; było to w czasie pierwszej wojny światowej. Owładnięty molinologiczną pasją szkicował, fotografował, zbierał książki, pocztówki, numizmaty. Pierwsze modele zaczął konstruować jeszcze przed drugą wojną światową. Dzięki swojej pasji stał się specjalistą w skali Europy, nawiązał współpracę z wieloma muzeami oraz innymi specjalistami. Ocalił od zapomnienia świat, który nieubłaganie odchodził w przeszłość...

Rozwój i alternatywne źródła mocy

Silnik na gaz ssany
Fot. Jerzy Komar
Wykonane z taką pasją i znajomością rzeczy modele nie mogły nie wywrzeć na nas olbrzymiego wrażenia. Nie zdążyliśmy się jeszcze z niego otrząsnąć, a już czekały na nas nowe cuda. Pod wiatami przy wejściu oglądaliśmy ogromne silniki o mocy kilkudziesięciu kW, elektryczne, parowe oraz na gaz ssany (gaz drzewny lub holzgas). Z upływem czasu wiatraki zastępowane były młynami różnej konstrukcji. Sercem już nie zawsze było złożenie kamieni młyńskich, a np. mlewniki walcowe; napęd również ulegał zmianom. Na szczęście w ciągu dalszym siły natury były najtańsze. Na przełomie XIX i XX wieku spotkać było można zarówno młyny wiatrowe, młyny napędzane silnikami parowymi, gazowymi oraz nieco później również elektrycznymi. Jeśli chodzi o młyny wodne, można było spotkać zarówno starsze konstrukcje z kołem młyńskim, jak i te nowsze z turbiną. Wodne młyny z kołem młyńskim osiągały dużo mniejszą moc, jednak występowały równolegle z nowoczesnymi konstrukcjami turbinowymi dzięki temu, że te drugie wymagały większego spiętrzenia wody, co nie w każdej lokalizacji było możliwe.
Stajnia młyńska
Fot. Jerzy Komar

Stępa, żarna, młynki i młyny

W budynku dawnej stajni młyńskiej obejrzeliśmy różne sprzęty gospodarcze od żaren przez wialnie i młynki do kasz do ogromnych śrutowników do paszy. Wystawa pokazuje cały proces ewolucji procesu wyrabiania mąk, kasz, oraz pasz dla zwierząt. Zaczynając od prymitywnych żaren nieckowych, przez żarna rotacyjne różnych konstrukcji w obudowie ulowej bądź kłodowe, stępy z różnych okresów, aż do późniejszych konstrukcji stosowanych niemal po dziś dzień - młynków ręcznych i śrutowników. Napęd wymienionych maszyn na przestrzeni lat oczywiście się zmieniał i zależał od dostępnej formy mocy; mógł to być kierat napędzany konno lub wołami, siła wiatru bądź wody, później silniki parowe, gazowe i w końcu elektryczne. W budynku cały czas towarzyszył nam zapach starego drewna, w stajni panował przyjemny chłód.

Wiatrak z Czacza

Na wzgórzu stoi piękny koźlak przeniesiony z miejscowości Czacz, o czym informuje tablica na wiatraku:
Koźlak z Czacza
Fot. Jerzy Komar
Wiatrak w Czaczu - Usługi młynarskie przemiał mąki i śruty Marcin Kobiałka. W każdy zakątek wiatraka można zajrzeć. Młyn robi wrażenie, jakby młynarz przed chwilą wyszedł do wsi załatwić jakieś sprawunki. Jedyne, co psuje cudowne wrażenie działającego młyna, to kilka wyłamanych palców z koła palecznego. Dość długo i uważnie oglądaliśmy koźlaka z każdej strony, od środka i z zewnątrz, napawając się zapachem starego drewna i klimatem magicznego wnętrza. Wspominaliśmy historie wyczytane gdzieś w książkach o młynarstwie i przypominaliśmy sobie szczegóły techniczne dotyczące konstrukcji i wydajności takiego młyna, która sięgała 90 ton przemiału rocznie. Aby oszacować wydajność młyna trzeba określić ilość dni w roku z takim wiatrem, który pozwoli na pracę wiatraka; zazwyczaj jest to powyżej 100 dni w ciągu roku. "Wiatracznicy obliczają, że średnio tych dni jest tyle, ile kura znosi jaj w ciągu roku." 1 Jak już mamy ilość dni, to należy ją przemnożyć przez dzienny przemiał. Wedle danych przytaczanych w książce Młynarstwo magiczne autorstwa Jerzego Adamczewskiego w młynach z pojedynczym złożeniem kamieni dziennie udawało się zemleć 500-700 kg ziarna; autor wspomina również o przypadkach przemiału nawet całej tony przy bardzo sprzyjających wiatrach.
Niżej stoi wiatrak turbinowy dużo późniejszej konstrukcji. Takie wiatraki były stawiane w co bogatszych gospodarstwach, a ich przerób starczał na potrzeby rodziny i kilku sąsiadów. Na terenie wokół młyna wiatrowego obejrzeliśmy jeszcze wystawę złożoną z kozła, elementów młynów wiatrowych, wialni, kamieni młyńskich, wozu, sań i wózka (tzw. biedki) oraz mechanizmów do obracania młyna. Należy
Wiatrak turbinowy
Fot. Jerzy Komar
w tym miejscu wspomnieć, że młynarz w pojedynkę mógł ustawić koźlaka do wiatru, czyli sam był w stanie obrócić ogromną, zazwyczaj trzypiętrowa konstrukcję.

Młyn wodny

Zupełnie inny klimat, chłód, zapach wody, szum turbiny za ścianą, w tej chwili napędzającej małą elektrownię. Nieco innej konstrukcji żarna lub później mlewniki walcowe, niemniej atmosfera tylko trochę mniej magiczna. Ale kto wie, może i to miejsce wieczorami odwiedzają utopce i wodniki. Najbardziej malownicze wydały nam się młyny wodne napędzane kołem młyńskim, niestety konstrukcje takie były zastępowane często młynami turbinowymi. Nic dziwnego, skoro turbina uzyskiwała moc większą przynajmniej dwukrotnie względem koła młyńskiego na takim samym strumieniu. Młyn w Jaraczu jest napędzany turbiną wodną typu Francisa o mocy 75 KM. W budynku młyna wodnego obejrzeliśmy bogatą wystawę mlewników walcowych, złożeń kamieni z dokładnymi opisami i danymi historycznymi, niezliczoną ilość sprzętu potrzebnego w młynie tj. wagi, taczki, worki, przyrządy warsztatowe potrzebne do utrzymania młyna w ruchu. Niestety, bateria w aparacie zaczęła odmawiać posłuszeństwa i nie zrobiliśmy tyle zdjęć, ile mogliśmy, a szkoda.
Na koniec poszliśmy oddać statyw i pożegnać się. W tym miejscu jeszcze raz chcielibyśmy podziękować Panu Mateuszowi za pomoc i ciekawą rozmowę. Stronę muzeum w Szreniawie którego oddziałem jest odwiedzone przez nas, muzeum w Jaraczu dodaliśmy do naszych linków. Naszym marzeniem jest, aby więcej było takich muzeów i takich muzealników oraz żeby jak najwięcej historycznych obiektów zachowało się jak najdłużej, zwłaszcza obiektów o takiej wartości jak te, które dane nam było obejrzeć.

  1. Adamczewski Jerzy, Młynarstwo magiczne, Wrocław 2005

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Adamczewski J., Młynarstwo magiczne, Wrocław 2005

Zasoby internetowe

  1. www.muzeum-szreniawa.pl
Stronę zaprojektował Jerzy Komar