Kanał RSS


Katarzyna Komar 31-10-2014

Pocztówki z wakacji - cz. V

Pod koniec sierpnia spędziliśmy kilka dni w Sudetach. Ponieważ okolice Jodłowa zwiedziliśmy już wzdłuż i wszerz,
Widok znad Przełęczy Trzech Dolin na Waligórę
Fot. Jerzy Komar
postanowiliśmy odświeżyć znajomość z Górami Suchymi i przyległymi pasmami. Na bazę wypadową wybraliśmy sobie pensjonat "Leśne Źródło" w Sokołowsku...

Zjeżdżalnia

Trasa, jaką zaplanowaliśmy na pierwszy dzień pobytu, była dość ambitna. Czarnym szlakiem dotarliśmy z pensjonatu do granicy czeskiej, a stamtąd zielonym w okolice Waligóry. Turystów, jak zwykle, nie spotkaliśmy – jedynie wracających już do domu z grzybobrania miejscowych. Miło się wędrowało po obłych sudeckich grzbietach wygrzewających się w sierpniowym słońcu.
Waligórę niełatwo było zdobyć. Ścieżka od strony Andrzejówki nigdy do szczególnie przyjaznych nie należała, ale po wysypaniu drobnym tłuczniem zamieniła się w tor zjazdowy dla miłośników sportów ekstremalnych. Jak się później przekonaliśmy, nie tylko na tej górze ktoś postanowił urządzić zjeżdżalnię... Wspinaczka po wysypanym drobnymi kamyczkami szlaku łatwa nie była, ale prawdziwym wyzwaniem było schodzenie w dół, tak żeby nie kontuzjować się w żaden sposób. I jak tu się dziwić, że przy tak pięknej pogodzie nie sposób spotkać na szlakach turystów...

Rogowiec

Zjechawszy na butach do Andrzejówki, doprowadziliśmy do porządku ubiór i bagaż, po czym ruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku Rogowca, najwyżej położonego w Polsce zamku. Droga do ruin biegnie przez porośnięte malinami
Rogowiec
Fot. Jerzy Komar
poręby i wysoki las bukowy, piękny jak pałac o szeregach srebrnych kolumn. Chwilę wahaliśmy się, czy wybrać drogę przez szczyt Jeleńca, czy może przez przełęcz pod nim; w końcu powędrowaliśmy dołem, solennie sobie obiecując, że w drodze powrotnej wdrapiemy się na szczyt. Wkrótce przeszliśmy przez Skalną Bramę u stóp zamkowej góry, a chwilę później odpoczywaliśmy na nagrzanych słońcem resztkach murów na szczycie. Cienie drzew wydłużyły się, powiał chłodniejszy wiatr. Pora była wracać do Sokołowska, ale nie był to jeszcze koniec naszej wycieczki...

Radosno

Wprost z zamkowej góry ruszyliśmy wąskim, długim grzbietem Jeleńca, którędy biegł niebieski szlak. Błotnistą ścieżką wydrążoną w gąszczu karłowatych buczków przedzieraliśmy się na szczyt, zziajani i atakowani przez roje błękitnawych much. Na Jeleńcu przystanęliśmy na krótką chwilę; zniżające się nad szczyty Bukowca i Krzywuchy słońce nagliło do pośpiechu. W godzinę stanęliśmy w Andrzejówce, a stamtąd żwawo pomaszerowaliśmy w kierunku Sokołowska, chcąc po drodze jeszcze odwiedzić Radosno.
Zamek widzieliśmy po raz ostatni ponad pięć lat temu. Zdumiewające, jak w tak krótkim przecież, w porównaniu z wielowiekową historią zamku, okresie, Radosno zdołało się zmienić. Imponująca wieża zwęziła się mocno
Radosno w szacie z paproci
Fot. Jerzy Komar
u podstawy, coraz poważniej grożąc zawaleniem. Droga okrążająca zamek zarosła tak, że stała się nie do przejścia. Ale młode paprocie i mech po dawnemu malowniczo stroją melafirowe ściany, a Sokołowiec tajemniczo szemrze u stóp zamkowej góry, snując baśnie o raubritterskich skarbach...

Odrodzenie..?

Z pewnym trudem, ślizgając się po wysypanych tłuczniem błotnistych zboczach, wróciliśmy na szlak. W czerwonym blasku zachodu pomaszerowaliśmy w kierunku Sokołowska. Nieopodal wioski napotkaliśmy pierwszych tego dnia turystów i spacerujących z kijkami kuracjuszy z sokołowskich uzdrowisk. Mile nas zaskoczył ładnie zagospodarowany nieużytek przy szlaku – zrobiono tam płytki staw, postawiono ławeczki, zadbano nawet o parking. W ogóle od południowo-wschodniej strony Sokołowsko wygląda lepiej niż przed pięciu laty. Mniej widzi się zaniedbanych posesji, mniej nieporządku. Niestety, póki co są to tylko kosmetyczne zmiany, bo cudne śląskie Davos ginie, mimo starań o przywrócenie statusu uzdrowiska. Zamykają się kolejne ośrodki i lokale... Ale kto wie, może zaczynająca się odbudowa spalonego w 2005 słynnego sanatorium Brehmera (potem "Grunwald") i remont zabytkowego szpitala Białego Orła (dawne sanatorium Römplera) jest zapowiedzią zaczynających się zmian na lepsze..?
Stronę zaprojektował Jerzy Komar