Kanał RSS


Katarzyna Komar 31-01-2015

Zapomniane podania dolnośląskie - cz. III

W poprzednim tekście o zapomnianych podaniach dolnośląskich (na razie z okolic Oleśnicy) wspomniałam o przekazach dotyczących czarownic. Zagadnienie jest olbrzymie, jak swego czasu rozmiary kilkuwiekowej europejskiej histerii w temacie magii i czarów. Tym niemniej spróbuję je poruszyć. Zacznę od strony dolnośląskiej, a właściwie tylko oleśnickiej...
Uroczysko Czarownic (Hexeheide) koło Krzeczyna (Kritschen)
AMZP

Szatan skręca kark ciężarnej grzesznicy

Poszukując swego czasu informacji o Krzeczynie natrafiłam w zbiorze sag Kühnaua na dwa podania dotyczące czarownic. Cytuje on je za Olsnographią Sinapiusa. W 1665 roku na polach pod Krzeczynem (prawdopodobnie w pobliżu lasu Hexeheide – Uroczyska Czarownic, obecnie Urocze) spalono cztery kobiety oskarżone o uprawianie czarów. 30 lipca spłonęła na stosie Maria Gerlachin z Ludwikowa (obecnie Bystre). 25 sierpnia spalono Katharinę Hillwigin, chłopkę z Ludwikowa, która miała być królową czarownic. Podobno diabeł złamał jej kark, wywlókł na podwórze i złożył na stosie drewna (hmm... - K.K.). Podobną karę poniosły dwie inne kobiety – Ursula Rennerin z Ludwikowa i owdowiała ogrodniczka Elisabeth Regelin z Krzeczyna.
W innym miejscu Olsnographii wspomina Sinapius o przypadku torturowania ciężarnej przez wiedźmy – w 1702 roku Dorothea Baudissin w wyniku obcowania cielesnego (zapewne cudzołóstwa) trafiła do aresztu. Odbyła zadaną pokutę kościelną i 26 marca miała otrzymać rozgrzeszenie. Owego dnia o godzinie drugiej w nocy została nawiedzona przez widmo, które obeszło się z nią tak okrutnie, iż wcześnie rano znaleziono ją tak osłabioną i zmożoną chorobą, że musiano ją wynieść z budynku aresztu.
W tym właśnie czasie, kiedy wspomniana wyżej Baudissin przebywała w więzieniu, wiele mówiło się o czarownicach, które miały zadać jej te tortury(...). Zwyrodniałą przestępczynię znaleziono pewnego dnia ze skręconym karkiem, w odrażającej postaci, martwą.
Pola, gdzie w XVIII wieku prawdopodobnie palono czarownice
Fot. Jerzy Komar
Na jej ciele nie ujawniono śladów przemocy ani nie odnaleziono w pobliżu zwłok żadnego przedmiotu, za pomocą którego mogła sama odebrać sobie życie. Jest to więc niewątpliwy przykład działania Szatana.
Tyle Sinapius. Ale podobnych opowieści z różnych regionów Europy można znaleźć na pęczki.

U źródeł szaleństwa

Podejście do czarów kształtowało się różnie w Europie w ciągu stuleci. Między IV a XV wiekiem chrześcijanie uważali je za zasięganie pomocy demonów w dążeniu do osiągnięcia osobistych korzyści – dokuczenia sąsiadowi, wspomożenia zdrowia itd. Tym zajmowali się głównie ludzie z nizin społecznych. Chiromancja, numerologia i inne dziedziny ówczesnej wiedzy były z kolei domeną ludzi wpływowych i wykształconych. Już od XV wieku, czyli mniej więcej od czasu wydania sławetnej bulli Innocentego VIII Summis desiderantes affectibus (tego samego Innocentego, który nie widział nic złego w ratowaniu swego życia za pomocą różnych odrażających magicznych praktyk), nakazującej ścigać i torturować czarownice, stosunek do czarów zmienia się. Magia w oczach chrześcijan nabiera coraz bardziej złowrogich cech. Duchowni, a pod ich wpływem wierni zaczynają się wszędzie doszukiwać sekt czczących szatana. Zaczynają się szerzyć opowieści o sabatach (co ciekawe – w ciągu tych kilkuset lat nikt nigdy żadnego nie widział), czarownicach latających na miotłach i tym podobne nonsensy. Za sprawą swej bulli papież zainicjował ciągnące się przeszło trzysta lat szaleństwo setek tysięcy procesów o czary. Pisał bowiem zatroskany:
Dom grabarza w Domasławiu – fragment murów obronnych. Czy jego mieszkaniec także był za życia prześladowany?
Fot. Jerzy Komar
Nie bez przepełnionego goryczą smutku dowiedzieliśmy się ostatnio, że w niektórych częściach północnych Niemiec(...) wiele osób płci obojga, nie bacząc na własne zbawienie i odchodząc od wiary katolickiej, zadaje się z diabłami, inkubami i sukkubami i poprzez swoje czary, zaklęcia, gusła i inne przeklęte zabobony, obmierzłe praktyki i zbrodnie niszczy potomstwo kobiet i nowo narodzone zwierzęta, wykorzenia plon, jaki wydaje rola(...).
Dalej czytamy:
umiłowani synowie nasi, Heinrich Krämer i Jakob Sprenger, profesorowie teologii z zakonu braci predykantów, wyznaczeni zostali Listami Apostolskimi do przeprowadzenia śledztwa w sprawie tych heretyckich niegodziwości i nadal pozostają inkwizytorami(...). Nakazujemy niniejszym i jak najgoręcej zalecamy, aby wspomniani wyżej inkwizytorzy upoważnieni byli w owych prowincjach, parafiach, diecezjach, obszarach i okręgach do swobodnego i niczym nie skrępowanego upominania, więzienia i karania wszystkich winnych wspomnianych zbrodni i nieprawości(...).

Europa w blasku stosów

No i się zaczęło. Między XV a XVIII wiekiem gwałtownie wzrasta liczba ujawnionych czarowników, wytacza się tysiące procesów o czary. Nie, żeby się wcześniej nie zdarzały, ale nie były tak nasilone i miewały raczej charakter polityczny aniżeli religijny. Histeria odrobinę przygasa około XVI wieku – renesans i reformacja osłabiły nieco wiarę w czary. Z kolei apogeum szaleństwa przypada na wiek XVII, bo i protestanci przyłączają się do polowania na czarownice. W ówczesnych warunkach ciągłych kryzysów gospodarczych (koniec epoki feudalnej i początek kapitalizmu), kontrreformacji, wojen religijnych ludzie łatwo ulegali panice na myśl o jakichś nieznanych, nadnaturalnych siłach, powodujących wielkie nieszczęścia.
Symbole Szatana na kościele? Nie. Te pentagramy symbolizują sacrum
Fot. Jerzy Komar
Gniew i frustracja ludzi zagrożonych ciągłymi wojnami, epidemiami i innymi klęskami gdzieś musiały znaleźć ujście, więc wyładowywano je na łatwych ofiarach – najczęściej ubogich ludziach, wyróżniających się czymś w swojej społeczności: trybem życia uważanym za dziwny (owczarze, grabarze), samotnością (stare wdowy), wyglądem (znamiona, zniekształcenia, kolor włosów), a nawet wyjątkowym ubóstwem. Logiczną zatem z tego punktu widzenia konsekwencją wybuchu epidemii we Lwowie w 1651 roku będzie zwiększenie liczby stawianych stosów. Z kolei po lekturze Młota na czarownice mniej mnie zdumiewa (choć wciąż przeraża) treść podania o grabarzach z Ząbkowic Śląskich, gdzie wspomina się, iż byli oni winni sprowadzenia zarazy na to miasto w 1606 roku, więc „oddano ich sprawiedliwości” wraz z ich żonami i dziećmi(!) – łącznie 19 osób. Straszne, jeśli ma oparcie w faktach...

Stereotyp satanisty na przestrzeni wieków

Oskarżeni w procesach opisują obrzędy przypominające parodie mszy świętych – bo tego właśnie chcą od nich inkwizytorzy, którzy właśnie tak wyobrażali sobie działalność czcicieli szatana. Te opowieści stworzą później swego rodzaju kanon wyobrażeń o satanistach (także tych współczesnych nam), który jest łudząco podobny do tego stworzonego na temat katarów, waldensów i innych przedreformacyjnych ruchów religijnych. Źródłem wielu z tych opowieści był sławetny Młot na czarownice autorstwa nie kogo innego, a wspomnianych w bulli Innocentego dominikańskich inkwizytorów (choć ostatnio podważa się współautorstwo Sprengera). Czytamy w nim:
Kuny - miejsce kary nierządnic, córek czarownic i innych przestępców
Fot. Jerzy Komar
Są i takie [niewiasty], które Krucyfix biczmi siekąc, abo nożmi koląc dla odprawowania czarów, obelżywych słów przeciw błogosławionej Panny czystości, i zbawiciela naszego, z jej niepokalanego żywota narodzeniu zażywają. Słów tych i spraw ich bezbożnych wspominać nie trzeba, ponieważ barzo uszy pobożnych ludzi obrażają.
Lub na innym miejscu:
Nie godzi się tu przepominać szkód, które się od bab czarownic niemowlątkom dzieją. Powiemy tedy naprzód jako zabijają. Po tym jako szatanom oddając przeklinają.(...)Łatwo się domyślić może co za przyczynę (...) baba czarownica miała, domagać się do posług przy połogu jeno żeby dzieciątko abo zabiła, abo szatanowi oddała. Co pokazuje się i z spowiedzi tych, które do pokuty się udawały, wszytkie abówiem zeznawają, że więtsza szkoda ludziom, ani więtsze obelżenie wiary Chrześciańskiej nie dzieje się ni odkogo, jako od bab czarownic.
Albo:
Czarownice, że tej sprośności szatańskiej podlegają, ichże własne świadectwa wiarę czynią i te sprawy swoje podobne być nam pokazują nie jako się po ten czas działo poniewolnie, ale dobrowolnie, i z chęcią się na brzydkie upodobanie szatańskie podając. Ilekolwiek abowiem było ich od nas zostawionych na karanie urzędowi świeckiemu w rożnych Biskupstwach(...) wszystkie przez wiele lat to jest do dwunastu, dwudziestu i trzydziestu tym obrzydliwościom szatańskim służyły, a zawsze z odstąpieniem wiary bądź zupełnym, bądź w cząstce jakiej.
Brzmi znajomo? Bluźniercze rytuały, krzywdzenie noworodków, czarne msze, orgie... to wszystko stanowi od wieków rdzeń stereotypu o spisku czcicieli szatana zarówno przeciw władzy świeckiej, jak i chrześcijaństwu.
Kuny - detal
Fot. Jerzy Komar
Jego ofiarą na przestrzeni stuleci padli waldensi, katarzy, begardzi, a nawet... templariusze. Nie jest to więc nic nowego ani tym bardziej oryginalnego, ale aktualne jest do dziś. Kto nie wierzy, niech poszuka na chrześcijańskich portalach informacji o  dowolnej współczesnej sekcie...

Sytuacja kobiet

Często podnosi się, że Kościół nie angażował się zbytnio w szaleństwo polowań na czarownice, mimo jego niewątpliwie religijnego charakteru. Poza słynną bullą, opracowaniem pewnych zaleceń i działalnością niektórych duchownych, procesami o czary zajmowały się jednak głównie władze świeckie (oczywiście nie bez pełnego poparcia duchowieństwa). Nie ulega jednak wątpliwości, że u podstaw zjawiska legła chrześcijańska wizja świata (choć nie tylko – sąsiad, który wskazał czarownicę, zwyczajowo przejmował jej dobytek, więc i względy materialne nie były tu bez znaczenia). Jednak nie ma się co (nomen omen) czarować - to Kościół jest moralnie odpowiedzialny za stulecia tego szaleństwa, bo to ukształtowani jego naukami fanatycy religijni wydawali wyroki w pozornie świeckich procesach o czary. W czasie największego nasilenia okrutnych prześladowań dziwnym zbiegiem okoliczności akurat najczęściej kobiety były ścigane i to głównie one płonęły na stosach inkwizycji. Często się słyszy z ambon, jakoby chrześcijaństwo dało kobiecie szczególną godność i pozycję w społeczeństwie. Niezmiernie ciężko jest się jednak dopatrzeć, zarówno na przestrzeni wieków, jak i współcześnie, bodaj śladów owej szczególnej godności, zwłaszcza jeśli porównamy pozycję kobiety w chrześcijaństwie z jej sytuacją w Europie pogańskiej... Dość wspomnieć nauki św. Pawła, a także spadkobierców jego myśli – św. Augustyna i Tomasza, których wpływ odciskał się bardzo wyraźnie na świeckim prawodawstwie przez wiele wieków. Nawet według autorów Młota na czarownice to kobiety są bardziej przez naturę
Pomocnik czarownicy w naturalnym środowisku
Fot. Jerzy Komar
przystosowane do uprawiania czarów. Cechuje je bowiem, zdaniem inkwizytorów, mniejsza wiara – tak też tłumaczą etymologię łacińskiego słowa femina (fe – fides, wiara; mina – od minus, czyli mniej). Konkludują zatem, jak przed nimi Augustyn i Akwinata, że kobiety są tylko niedoskonałymi zwierzętami, gorszymi wersjami człowieka, złymi z natury, ponieważ łatwiej niż mężczyźni tracą zaufanie do swej wiary, a stąd już prosta droga do zawierzenia szatanowi i uprawiania czarów... Ale to z kolei temat na inną opowieść.

Krajobraz po klęsce rozumu

Już w XVI wieku zaczynano patrzeć na czarownice jak na osoby chore umysłowo. Wówczas teza ta nie znalazła wielu zwolenników. Natomiast wydaje się, że pewna część oskarżonych o czary kobiet naprawdę wierzyła w swoje nadnaturalne zdolności – umiejętność latania, kontakty z siłami nadprzyrodzonymi. Przyznawały się one do zażywania środków odurzających, jest więc bardzo prawdopodobne, że doświadczenia z narkotycznych transów uważały za rzeczywiste wydarzenia i tak je przedstawiały podczas inkwizytorskich przesłuchań.
Szczęściem w końcu Europa otrząsa się z trwającego trzy wieki obłędu. Wpływ Oświecenia, wyludnienie będące skutkiem zarówno wyniszczających wojen, jak i działań Inkwizycji, wreszcie znużenie ludzi dopatrywaniem się wszędzie wpływów czarownic, powoduje, że świeccy prawodawcy zaczynają uchylać przepisy o ściganiu czarownic.
Rozstaje dróg, gdzie czyhają złe siły, zabezpieczone kapliczką
Fot. Jerzy Komar
Niestety, mimo iż ostatnia odnotowana oficjalna egzekucja skazanej w procesie o czary ma miejsce pod sam koniec XVIII wieku (Wielkopolska 1793), to do linczów na kobietach podejrzanych o uprawianie czarów dochodzi jeszcze przez dwa stulecia(!). Samosądów dokonywano jeszcze w latach 70. i 80. XX wieku.

Współczesne polowania

Termin „polowanie na czarownice” przetrwał do dziś, i podobnie jak ongiś, oznacza specjalnie przygotowaną nagonkę na kogoś. Wydawać by się mogło, że ten frazeologizm to jedyne, co dotrwało do naszych czasów. Czy rzeczywiście? Kiedy w wypadku drogowym w maju 2009 roku w Hajnówce ginie prawosławny duchowny, okoliczni mieszkańcy dopatrują się przyczyn katastrofy w działaniu lokalnych szeptunek. Pod ich adresem padają ciężkie oskarżenia. W kazaniu pogrzebowym biskup straszy diabłem i srodze przestrzega przed korzystaniem z usług szeptunek, choć nikomu z miejscowych działalność szeptuch, ciekawa kombinacja wiedzy ludowej z symboliką chrześcijańską, nie kojarzy się z okultyzmem, a przez prawosławie jest tolerowana. Na szczęście, jak się wydaje, mało kto bierze poważnie oskarżenia przeciw szeptunkom. Podejrzaną o spowodowanie wypadku jest całkowicie inna osoba, jednak policyjne śledztwo ostatecznie zostaje umorzone. Na forach internetowych pojawiają się pojedyncze opinie, że winne są duchy (wypadek zdarzył się podobno w miejscu, gdzie ongiś był cmentarz, i nie jest to rzekomo pierwsze takie zdarzenie), diabeł lub czary. Większość internautów komentujących wypadek odwołuje się jednak do zdrowego rozsądku i potępia ludzką głupotę, która do tragedii doprowadziła, niezależnie od tego, czy przyczyną wypadku batiuszki był głupi żart czy opacznie zrozumiana porada szeptunki. Tak czy tak, żadnych informacji o samosądzie w tej sprawie nie znalazłam. Może więc faktycznie polowania na czarownice, owa hańba minionych stuleci, odeszły już w końcu do lamusa historii. Oby.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Krämer H., Sprenger J., Malleus Maleficarum, Köln 1487; tłumaczenie S. Ząbkowic 1614
  2. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. 3, Zauber-, Wunder- und Schatzsagen, Leipzig-Berlin 1913
  3. Kwaśniewski K., Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie, Poznań 2006
  4. Sinapius J., Olsnographia oder Eigentliche Beschriebung des Oelssnischen Fürstenthums in Niederschlesien, Bd. 2, Leipzig – Franckfurt 1707
  5. Wrzesiński Sz., Krwawa profesja. Rzecz o katach i ich ofiarach, Kraków 2006
  6. Żukowski L., Największe kłamstwa i mistyfikacje w dziejach Kościoła, Katowice 2001

Zasoby internetowe

  1. www.racjonalista.pl, 16.05.2002: Bucholc-Żak J., Czary i stosy w Polsce
  2. www.racjonalista.pl: Innocenty VIII, Summis desiderantes affectibus, Watykan 1484
  3. www.wyborcza.pl, 12.06.2009: Klimowicz J., Co się czai na rozstaju
Stronę zaprojektował Jerzy Komar