Kanał RSS


Katarzyna Komar 28-02-2015

Średniowieczny skandal - cz. I

Zasiadając do pisania tekstu o słynnym dolnośląskim fałszerzu Janie de Schellendorf, nie podejrzewałam, że właśnie
Zabytkowy most przez kanał Odry
Fot. Jerzy Komar
zaczynam niesamowitą podróż, która poprowadzi mnie krętymi ścieżkami historiografii w miejsca, w których nigdy nie spodziewałam się być.

Nie takie oczywiste oczywistości

Zgłębiając średniowieczne dzieje okolic Wrocławia tu i ówdzie napotykałam wzmianki o bohaterze głośnej czternastowiecznej afery fałszerskiej, więc niby coś tam o nim wiedziałam... Jak to często bywa: dzwonili, ale nie wiedziałam, w którym kościele. Czternasty wiek, dwór w Pustkowie Wilczkowskim, matryce pieczęci przypadkowo odkryte pod podłogą izby przez ślepego sługę... Kiedy jednak próbowałam zgłębić temat, okazało się, że do konkretów w tej sprawie wcale nie jest tak łatwo dotrzeć. Dokonawszy licznych wykopów sondażowych w zasobach cyfrowych bibliotek, trafiłam w końcu na jakiś trop. Ku mojemu zaskoczeniu prowadził jednak w kompletnie inną stronę, niż się spodziewałam...

Kamieni ci u nas dostatek

Zdążyłam już zebrać całkiem sporo materiału o Pustkowie Wilczkowskim, co również nie było wcale takie proste. Przyjrzałam się rodzinie von Stegmann und Stein (niektóre z malowideł Hansa przypominają klimatem obrazy Chełmońskiego lub Wyczółkowskiego), przejęłam się opisem trzęsień ziemi o sile od 4 do 6 stopni w skali Richtera, które dotykały Pustkowa na przestrzeni wieków, zerknęłam do średniowiecznego kamieniołomu, gdzie obecnie zbieracze minerałów poszukują
Grodzisko
Fot. Jerzy Komar
turkusów (bodaj jedyne miejsce ich występowania w Polsce), podążyłam śladem piekielnego czarnego zająca o trzech łapach - omenu śmierci z sag Kühnaua, a wszystko to okazało się, przynajmniej na razie, nieprzydatne. Zupełnie nieoczekiwanie dowiedziałam się, że chcąc poznać dzieje Jana Schellendorfa, muszę zainteresować się jakąś Dorf Margareth. Margareth? A gdzież to, u licha ciężkiego, jest? Okazało się na szczęście, że całkiem blisko. Margareth to Gajków w gminie Czernica. Bo wieś Stein (Kamień), należąca do Schellendorfa, to jednak wcale nie Pustków Wilczkowski (Pustcovo, Stein, Wizenstein), jak to się czyta w wielu opracowaniach, a Margareth, wcześniej Stein (Steyn, Boberowitz, Boberwinken, wcześniej Gaycovo) – nazwana tak, żeby podkreślić związek tutejszego kościoła św. Małgorzaty z pobliskim Kamieńcem Wrocławskim. Hm, ciekawe...

Kanibale, upiorna praczka i zamek wodny

Położony wśród rozlewisk Odry Gajków miał niesamowitą historię, której ślady dają się odkryć wytrwałym badaczom. To właśnie tutaj w mule rzecznym starorzecza znaleziono amforki, w
Pomnik, kościół, a w tle za świerkami zajazd
Fot. Jerzy Komar
których dawni mieszkańcy tych ziem złożyli ofiarę bóstwom wodnym, zapewne starając sobie zjednać ich przychylność podczas połowów. Podobno archeolodzy odkryli w Gajkowie ślady świadczące o tym, że tubylcy uprawiali także obrzędowy kanibalizm...
Na ślady ludożerców sprzed tysięcy lat nie natrafiliśmy, ale dotarliśmy za to do grodziska, które jest chyba najciekawszym obiektem we wsi. Leży ono po drugiej stronie kanału Odry, a datuje się je na X-XIII wiek. Jest to niewielki, porośnięty zdegradowanym lasem łęgowym stożek, otoczony ziemnym wałem i suchą fosą. W latach 2011-2013 Gmina Czernica planowała rekonstrukcję zabudowań grodu, ale niestety, jak to zwykle bywa, nic z tego nie wyszło. Szkoda. Ale mimo wszystko jest w grodzisku co oglądać.
Żeby się do niego dostać, trzeba ulicą Mostową ze wsi dotrzeć do brukowanego żelaznego mostu (zabytek – 1913 rok) i przekroczyć Kanał Janowicki, a następnie szczytem wału przespacerować na wschód do niewielkiego lasku. Breslauer Zeitung z 5 listopada 1926 roku, zacytowany na stronie Wratislaviae Amici, podaje, że w miejscu grodziska znajdował się ongiś zamek wodny zbudowany w technologii szachulcowej, po którym nie zachowały się żadne ślady – no, w
Dawny sklep kolonialny
Fot. Jerzy Komar
przypadku szachulca to akurat nic dziwnego. Ale nie udało mi się jak dotąd znaleźć potwierdzenia tych rewelacji.
Ten sam artykuł cytuje ponadto ciekawą legendę o leniwym parobku, który nie chodził do kościoła i - o dziwo - został za to nagrodzony przez los, i inną o upiornej praczce, która straszyła zapędzających się nocami nad rzekę śmiałków. W przypadku tej akurat wsi mamy wrażenie, że jej dzieje nie wymagają upiększania historiami o siłach nadprzyrodzonych – tu działo się wystarczająco wiele.

Ochrona w teorii i praktyce

Tutaj aż roi się od zabytków – nie tylko tak oczywistych, jak kościół (barokowy, 1713), pomnik ofiar I wojny światowej czy plebania, ale zabytkowych jest wiele domów mieszkalnych. Na uwagę zasługuje gospoda z około 1870 roku, a także sklep kolonialny (około 1900) i zajazd, znajdujące się w samym centrum. Wędrując dalej, natrafimy na maleńką piekarnię, szachulcową stodołę przy plebanii, a obdarzeni szczególnie sokolim wzrokiem turyści może wypatrzą w chaszczach przy ulicy Młyńskiej resztki zabudowań starego młyna, teoretycznie objęte ochroną konserwatorską. Nie jest to jedyny obiekt w tej wsi, który
Widok na cmentarz od strony rzeki
Fot. Jerzy Komar
chroniony jest tylko teoretycznie.

Kto pomyśli, może zgadnie

W Gajkowie cmentarze są dwa. Jeden, co oczywiste, przy kościele, niemal w całości zrównany z ziemią, jak to zwykle bywa na Dolnym Śląsku, zaś drugi, o którym nikt nie pamięta, znajduje się w zachodniej części wsi. Jest on objęty ochroną konserwatorską, choć wydaje się, że nie ma tam już czego chronić. W miejscu cmentarza pozostał bowiem tylko otoczony dębami i brzozami trawiasty placyk, porośnięty kępami krzaków i zielska. Brak jest grobów i nagrobków; cały ten teren wygląda, jakby nawieziono nań ziemi i wyrównano. Trzeba przyznać, że jest to dość osobliwy sposób sprawowania opieki konserwatorskiej, chociaż czasem jest spotykany w dolnośląskich nekropoliach.
Może to i dobry sposób na zachowanie dziedzictwa, jeśli nie ma co liczyć na wrodzoną kulturę i wrażliwość miejscowych,
jak pisze prof. R. Łuczyński w książce Tropami śląskiego dziedzictwa.
Tym wielce optymistycznym akcentem kończę wstęp do wstępu do dziejów awanturnika Schellendorfa. Następnym razem trop podejmę w nieco innym miejscu, ale kto wie, może do tego XIX-wiecznego katolickiego cmentarzyka jeszcze wrócimy?

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Łuczyński R., Tropami śląskiego dziedzictwa, Wrocław 2000
  2. Pilch J., Zabytki architektury Dolnego Śląska, Ossolineum 1978

Zasoby internetowe

  1. www.bip.czernica.pl: Plan odnowy miejscowości Gajków
  2. www.dolny-slask.org.pl, 26.11.2008: Gajków - rys historyczny
  3. www.powiatwroclawski.ibip.wroc.pl: Wykaz zabytków gminy Czernica
Stronę zaprojektował Jerzy Komar