Kanał RSS


Katarzyna Komar 30-04-2015

Śladami zjaw czarnych psów - cz. V

Wycieczka do Wierzbic w 2010 roku była właściwie naszą pierwszą wyprawą tropem widmowych czarnych psów. Fenomen tych zjaw fascynował mnie od dawna, i zgłębianie ich tajemnicy postanowiłam zacząć w miejscu, jak się wydawało, wyjątkowo mocno z nimi związanym. W Przewodniku po gminie Kobierzyce wyczytałam bowiem, że
Czy to tędy przebiegał nocami czarny pies?
Fot. Jerzy Komar
czarnym psem straszącym nocami we wsi był znany Wam, drodzy Czytelnicy, z marcowego tekstu baron Hildebrand Rudolf von Hundt...

Przypadkowe podobieństwo

Jak pisze Kühnau czarny, widmowy pies nocami pojawiał się na polach za plebanią, na gruntach dawnego sołectwa, należących do dominium. Zjawa wędrowała w kierunku folwarku położonego w pobliżu Solnej. Przebycie tej trasy zajmowało duchowi około pół godziny.
Pomysł, że to baron von Hundt w postaci widmowego czarnego psa obchodzi nocami pola, bardzo mi się podobał. Jednak kiedy zaczęłam zgłębiać temat, nie znalazłam potwierdzenia, jakoby to właśnie zmarły dziedzic błądził nocami po wsi w postaci czarnego psa. Najwyraźniej podobieństwo nazwiska1 i herbu szlachcica oraz kształtu zjawy było niezamierzone i całkowicie przypadkowe...
Szukałam jednak dalej. Według wierzeń ludowych, w postaci demonicznego czarnego psa pokutowały duchy grzeszników – w takiej postaci m.in. pokutuje za niespotykane okrucieństwo krakowski kasztelan Warszycki.
Herb barona von Hundt und Altgrottkau
Fot. Jerzy Komar
W Wielkopolsce (choć nie tylko) z kolei w czarne psy zamieniali się po śmierci... wolnomularze. Nie natrafiłam na żadne przekazy o bestialstwie Hildebranda Rudolfa, więc postanowiłam sprawdzić drugi trop. Ale również nie znalazłam nic na temat jego związków z masonami. Wolnomularzem był natomiast krewny barona z Górnych Łużyc, Karl Gotthelf. No i znowu nic...
Wszystko więc wskazywało na to, że baron von Hundt żadnego związku z widmowym psem nie ma. No, trudno. W sumie przecież nie mógł straszyć w dwóch miejscach naraz, ktoś przecież musiał strzec spokoju w miejscu jego wiecznego spoczynku, policzkując wścibskich intruzów. Zostawiłam zatem barona i postanowiłam sprawdzić, dokąd nocami wędrował z Wierzbic widmowy pies...

Pałac na wodzie

Według podania wierzbicką zjawę widywano na polach w pobliżu wsi Solna. Czarny pies znikał gdzieś w pobliżu zabudowań folwarku znajdującego się na południe od wioski. O samym folwarku wiadomo w zasadzie niewiele poza tym, że istniał już pod koniec XVIII wieku. W samej wsi jest kilka ciekawych obiektów, które postanowiliśmy zwiedzić.
W zaniedbanym parku na skraju Solnej znajdują się ruiny pięknego ongiś późnorenesansowego pałacu na wodzie z
Ruiny dworu w Solnej
Fot. Jerzy Komar
1614 roku, zbudowanego na miejscu dawniejszego zamku z początku XVI wieku. Poważnie uszkodzony był już w 1940 roku, ale w 1958 rozebrano go w znacznej części. Pozostały z niego już tylko fragmenty ścian i resztki ośmiobocznej narożnej wieżyczki, a także dość rozległe podziemia o kolebkowych stropach. Na archiwalnych zdjęciach z lat 30. widać ozdobne szczyty, piękne portale, pokryte stiukami stropy. Ten kształt pałac zawdzięczał między innymi Heinrichowi von Heugel und Polockowitz, asesorowi Królewskiego Sądu Krajowego Księstwa Wrocławskiego i jego następcom. Wewnątrz dworu do wojny zachowało się wiele pamiątek związanych z Fryderykiem Wilhelmem III i królową Luizą.
Niedaleko pałacu na wodzie, na terenie zespołu podworskiego, znajduje się drugi, tzw. nowy pałac, pochodzący prawdopodobnie z końca XVIII wieku lub z początku XIX wieku. Ale to ze starym dworem związana jest ciekawa legenda...

Młynarczyk i hrabina

W Solnej jeszcze przed pierwszą wojną światową znajdował się wiatrak. Jego właściciel zatrudnił pewnego razu młodego młynarczyka. Którejś nocy chłopak zauważył, że żarna obracają się wolniej, więc wyjrzał na zewnątrz, chcąc zobaczyć, czy nie zmienił się wiatr. W księżycowym blasku ujrzał jasną postać unoszącą się nad polami, sunącą w kierunku młyna. Przerażony ukrył się za workami z mąką i wyglądając zza nich ujrzał, jak tajemnicza postać wsuwa
Ruiny - detal
Fot. Jerzy Komar
palec przez okienko w drzwiach.
Po tym wydarzeniu młodzieniec nie chciał więcej nocować we młynie, ale stary młynarz poradził mu, gdy sytuacja się powtórzy, by wziął siekierę i odrąbał zjawie palec. Jakoż o północy biała pani przyszła znowu i wsunęła palec w okienko, a młynarczyk tylko na to czekał... machnął siekierą, obcięty palec upadł na ziemię. Zjawa krzyknęła przeraźliwie i zapadła głucha cisza. Chłopak podniósł palec, zawinął w chusteczkę i zaniósł młynarzowi. Ten oglądając palec zauważył, że tkwi na nim złoty pierścień. Zdjąwszy go, ze zdumieniem przeczytał wygrawerowane na nim imię hrabiny. Włożył pierścień z powrotem na palec, zawinął go w chusteczkę i posłał z nim młynarczyka do zamku, by oddał paczuszkę hrabiemu. Młodzieniec opowiedział szlachcicowi, co mu się przydarzyło. Hrabia wezwał do siebie pokojówkę i zapytał o hrabinę. Dowiedziawszy się, że pani leży chora w łóżku, szlachcic pobiegł do pokojów żony. Spostrzegłszy, że hrabina ma obandażowaną prawą dłoń, zapytał, czy nie była przypadkiem nocą we młynie. Z początku pani nie chciała mężowi odpowiedzieć, jednak przyciśnięta do muru zaprzeczyła. Wówczas hrabia wpadł w straszny gniew; pokazał żonie
Wierzbice (Konradserbe), Solna (Segen) i folwark Solna (Vw. Segen)
AMZP
odrąbany palec i chwyciwszy za bat, przegnał lekkomyślną kobietę do boru, który wówczas otaczał zachodni skraj wsi.Tam rozszarpały ją dzikie zwierzęta.

Omen śmierci z Solnej

To jednak nie koniec legendy... Po śmierci hrabina straszyła w pałacu jako Biała Dama. Jej ukazanie się wieszczyło rychłą śmierć członkom hrabiowskiej rodziny. Pierwszą jej ofiarą był małżonek...
Pewnego razu, tuż przed północą, stary sługa hrabiego udawał się na spoczynek. Gdy szedł po schodach ze świecą, nagły zimny powiew zdmuchnął jej płomień. Zaraz potem minęła go na schodach postać w bieli. Była to zjawa młodej kobiety o długich blond włosach. Ramiona miała okryte białą chustą, a w dłoni trzymała zapaloną świecę. Przerażony starzec zbiegł do swego pokoju i zamknął się w nim. W tym momencie wybiła północ; jednak gdy umilkło ostatnie uderzenie zegara na pałacowej wieży, z górnego piętra dobiegł odgłos otwieranych drzwi. W jednym z pokoi wszystkie meble zaczęły się poruszać. Biała Dama przeszła do następnej komnaty i tam również zaczęły się hałasy. Zjawa przeszła tak przez cały pałac, zeszła na dół i zniknęła. Zaś nazajutrz znaleziono hrabiego martwego we własnym łożu.
Taka to jest legenda o Białej Damie z Solnej. Jedna z wielu, jakie krążyły ongiś po Dolnym Śląsku, a których dziś nikt nie pamięta...

  1. "Hund" w języku niemieckim znaczy: pies.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Figiel M. i M., Gola A., Studium uwarunkowań i ochrony środowiska kulturowego gminy Kobierzyce, Wrocław 1985, praca niepublikowana
  2. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. 1, Spuk- und Gespenstersagen Leipzig 1910
  3. Kwaśniewski K., Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie, Poznań 2006
  4. Łuczyński R. Losy rezydencji dolnośląskich w latach 1945-1991, Wrocław 2010
  5. Miniewicz M., Legenda o Białej Damie (wg R. Hechenleitnera), 2006
  6. Miniewicz M., Waligóra D., Wolny M., Kobierzyce – przewodnik po gminie, TPGK Kobierzyce 2005
  7. Pilch J., Zabytki architektury Dolnego Śląska, Ossolineum 1978
  8. Podgórscy A. i B., Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  9. Vargas W., Zych P. Bestiariusz słowiański, czyli rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach, Olszanica 2012
  10. Weber R., Schlesische Schloesser, Bd. 1, Dresden-Breslau 1909
Stronę zaprojektował Jerzy Komar