Kanał RSS


Katarzyna Komar 30-06-2015

Weekend na wsi

Strona Na Szagę doświadcza ostatnio niespotykanych jeszcze w jej historii opóźnień w publikacji kolejnych tekstów, za co Czytelników serdecznie przepraszamy. Opóźnienia związane są z poważnymi zawirowaniami w naszym życiu, wśród których znaczącą rolę odgrywa nasza zbliżająca się przeprowadzka na Śląsk Opolski – do wymarzonego gospodarstwa.
O rosie kosi się najlepiej
Fot. Jerzy Komar

Słońce, piasek, woda... zatrudnię do pracy przy betoniarce

Remont przyszłej siedziby rozpoczęliśmy z rozmachem, bo też i jest tam co remontować, jest... Podczas oględzin gospodarstwa już po dopełnieniu formalności minę musiałam mieć jak nie przymierzając Barbara Niechcicowa z Nocy i dni Dąbrowskiej, oglądająca swoje przyszłe mieszkanie w zrujnowanej dworskiej oficynie. Nie powiem, z początku ręce nam lekko opadły, bo nie bardzo było wiadomo, w co je najpierw włożyć – najlepiej we wszystko naraz. Ale szybko otrząsnęliśmy się z pierwszego szoku i teraz już możemy się pochwalić, że gospodarstwo zaczyna wyglądać coraz lepiej, a w ciągu najbliższych miesięcy będzie się dało już w nim zamieszkać.

Opolska masakra kosą tradycyjną

Kosa do trawy i kosa leśna łatwo uporały się z chaszczami, w których ugrzęzłaby każda kosiarka mechaniczna, i po dwóch dniach nieustannej kośby mogliśmy rozeznać kształt i rozmiar sadu, ogrodu i podwórza. Pod siekiery poszły krzaki czarnego bzu, tworzące wszędzie zwarte zagajniki.
Chaszcze
Fot. Katarzyna Komar
W ferworze prac zapomnieliśmy zawiązać na krzakach pasemka kolorowych nitek na przebłaganie Licha, które na siedziby obiera sobie właśnie krzewy dzikiego bzu. Mamy tylko nadzieję, że ten straszliwy demon nie będzie się mścił na nas ani na nikim innym...

Obrońcy słowiańskich demonów

Pamiętam z dzieciństwa sytuację, kiedy moja sąsiadka stanowczo sprzeciwiała się wycięciu nadmiernie rozrośniętego krzewu bzu, który rósł dokładnie pośrodku podwórka i uniemożliwiał remont ogrodzenia i niektórych budynków. Nie potrafiła przedstawić żadnych racjonalnych argumentów przeciw wycince. Z opowieści niektórych członków rodziny znamy też inne przypadki, kiedy mieszkańcy dolnośląskich wsi grozili nawet pobiciem i podpaleniem śmiałkowi, który ośmieliłby się ściąć dziki bez rosnący wśród zabudowań. Zapytani o powód, nie potrafili powiedzieć, dlaczego tak się obawiają usunąć krzewy. Z czasem odkryłam, że źródło tego lęku jest... starosłowiańskie. Według pogańskich podań pozbawione mieszkania Licho przeniesie się do domu tego, kto zniszczył jego siedzibę; ponadto wyznaje zasadę odpowiedzialności zbiorowej i mści się także na wszystkich tych, którzy nie zapobiegli pozbawieniu go kwatery. Jak wiadomo z literatury, Licho potrafi być wyjątkowo uciążliwym lokatorem, skoro potrafi zadręczyć na śmierć nawet drzewo, więc nic dziwnego, że nikt takiego współmieszkańca sobie nie życzy...
Wsi spokojna, wsi wesoła
Fot. Jerzy Komar

Uduszona grusza

Z kolei w okolicach Kłodzka krążyła dawniej opowieść o zmorze zwanej Bartoniczkiem, dość dokuczliwej, choć nie bardzo złośliwej zmorze, która nocami dusiła i dręczyła ludzi. Pewien gospodarz znalazł sposób, żeby uwolnić od niej siebie i sąsiadów – kiedy Bartoniczek jednego razu przyszedł do niego do domu nękać go po ciężkiej całodziennej pracy, chłop poradził mu, żeby powrócił rano – wówczas dostanie grosz. Zmora przystała na propozycję i odeszła, by powrócić rankiem. O świcie zjawiła się po obiecaną monetę i przy okazji spytała, co ma ze sobą począć, kiedy znów będzie musiała przyjść. Stary gospodarz polecił Bartoniczkowi wdrapać się na gruszę, która rosła w jego podwórzu. Zmora nie pokazała się więcej we wsi, ale grusza uschła wkrótce. Widocznie Bartoniczek wziął sobie do serca rady gospodarza. Nasze drzewa – poniemieckie jabłonie i niewiele młodszą czereśnię duszą nie licha i zmory, a najzwyklejsza w świecie jemioła, której wypowiedzieliśmy wojnę. Z takim wrogiem powinniśmy sobie chyba poradzić...

Bibliografia

  1. Kühnau R., Schlesische Sagen, Bd. 3, Zauber-, Wunder und Schatzsagen, Leipzig 1910
  2. Kwaśniewski K., Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie, Poznań 2006
Stronę zaprojektował Jerzy Komar