Kanał RSS


Katarzyna Komar 29-11-2016

Tęsknota za Orientem

Pracowite lato dobiegło końca, jesień też już ma się ku końcowi, więc nareszcie mamy czas, żeby zapoznać się z naszą nową małą ojczyzną. Zaczęliśmy od najciekawszego, naszym zdaniem, miejsca w okolicy. Chodzi o Rożnów, niewielką wioskę w gminie Wołczyn, która słynie z tego, że na jej terenie znajduje się jedna z niewielu piramid grobowych w Polsce.
Rożnowski kościół
Fot. Jerzy Komar

W regionalnym stylu

Rożnów jest dosyć zadbaną wioską i miejscami całkiem malowniczą. Przejeżdżając tędy, lubię oglądać stary park z dębami, bukami, wejmutkami i oplecionymi bluszczem olchami, przeglądającymi się w którymś z licznych stawów. Przy głównej drodze, za drewnianym ogrodzeniem, stoi charakterystyczny dla Śląska i Górnych Łużyc drewniany kościół z grubo obrobionego drzewa – tzw. Schrotholz. Pnie sosnowe lub cisowe użyte do tego rodzaju budowy ociosywano siekieromłotem, nadając im czworokanciasty kształt. Następnie układało się jedne na drugich bez wciskania między nie jakichkolwiek uszczelnień. Taki sposób budowy powoduje, że zewnętrzna ściana budowli jest zupełnie gładka. W 1929 roku na Śląsku było około 130 takich kościołów, a budowano jeszcze następne w tej ciekawej regionalnej śląskiej technice. Świątynia rożnowska pochodzi z 1788 roku, choć w tym miejscu kościół istniał już w 1376 roku. Między 1530 a 1945 rokiem należał do protestantów. Posiada tryptykowy ołtarz późnogotycki z końca XV wieku. Lutsch pisze jeszcze o dwóch pięknych dzwonach – starszy, z 1523 roku, posiadał majuskułową inskrypcję (Sit Nomen Domini benedictum et hoc n(unc)) i dekorację w postaci wieńca z kwiatów passiflory, zaś drugi, z 1685 roku, był ozdobiony bogatym fryzem z puttami. Wewnątrz kościoła zachowało się ponadto drewniane ludowe epitafium z 1718 roku.

Pańskie oko konia tuczy?

W parku, we wschodniej części wsi, znajduje się neogotycki pałac z XIX wieku. W straszącej połamanymi krokwiami ruinie trudno się dopatrzeć znanego mi ze starych pocztówek cacka, zdobnego w sterczyny, pinakle, schodkowe szczyty. Pałac w Rożnowie zbudowany został być może wg projektu Carla Johanna Lüdecke1 na zamówienie majora Dorotheusa von Gladis. Nowy właściciel niedługo cieszył się majątkiem i pałacem, bo został zabity kłonicą w czasie powstania chłopskiego 3 grudnia 1848 roku. Jak podaje Gminny program opieki nad zabytkami gminy Wołczyn na lata 2015-2018, z oryginalnego wystroju pałacu do chwili obecnej zachowało się niewiele:
większość drzwi, okien i okiennic, wnęka na kwiaty w wykuszu zachodnim, schody z balustradami zarówno główne jak i boczne w wieży, zdobienia werandy oraz niewielki fragment polichromii w kształcie rozety z motywami palmet, na suficie w salonie północno-wschodnim.
Grobowiec w kształcie piramidy
Fot. Jerzy Komar
Ponoć do początku XXI wieku pałac, który po wojnie zaadaptowano na biura PGR, był w całkiem dobrym stanie. Gwałtownie zaczął popadać w ruinę dopiero w momencie przejścia w ręce prywatne. Jak pisze D. Dąbrowski na stronie Palaceslaska.pl, od 2007 roku wydano trzy nakazy konserwatorskie dotyczące zabezpieczenia obiektu – wszystkie zostały zignorowane. W 2010 roku zmienił się właściciel, wydano kolejne nakazy, ukarano inwestora grzywną za ich ignorowanie, ale w pałacu nadal nic się nie zmienia – chyba, że na gorsze. Mimo, że właściciel podobno otrzymał na remont dotację od OWKZ. Wobec bierności inwestora służby rozważały już nawet wykonanie remontu zastępczego, jednak nic z tego nie wyszło. W przeciwieństwie do właściciela, obiektem bardzo interesują się szabrownicy. Od 2014 roku pałac wystawiony jest na sprzedaż i gromko reklamowany jako pałac z potencjałem, co w tłumaczeniu z języka agentów nieruchomości na polski znaczy kompletna ruina trzymająca się na farbie.
W lepszym stanie niż pałac jest natomiast całe założenie folwarczne, w tym ciekawej budowy kuźnia ze stelmacharnią, nazywana "masztalernią". Naprzeciwko mieści się stajnia koni cugowych z wozownią i domem stangreta. Jest to, podobnie jak kuźnia, budynek o częściowej konstrukcji szkieletowej. Z innych nietypowych zabytków można wymienić budynek... trafostacji. Znajduje się on poza założeniem folwarcznym, niedaleko kaplicy, w bocznej uliczce.
Zrujnowany pałac
Fot. Jerzy Komar

Bądź tu mądry...

Najstarsze informacje źródłowe o Rożnowie, do jakich udało mi się dotrzeć, pochodzą z 21 lipca 1297 roku. Henryk III, książę Śląska i pan Głogowa, podarował swoją wieś Rożnów Teodorykowi (Dietrichowi?) von Franckinberg, jego braciom oraz Janowi von Scassow, który swoją połowę przekazał szwagrowi Henrykowi von Franckinberg. Według Cetwińskiego rodzina Frankenberg, miśnieńscy ministeriałowie (niewolni rycerze służebni), pochodziła z okolic dzisiejszego Chemnitz w Saksonii. Według legend w Neues Preussisches Adels-Lexicon Frankenbergowie wywodzili swoje pochodzenie od grecko-mesyńskiego dowódcy Arystomenesa. Niejaki Hennelius, pisarz, wzmiankowany w Neues Preussisches Adels-Lexicon, wymienia Arbogastusa von Frankenberg, który w roku 452 był dowódcą w służbie cesarza Walentyniana III, a także Magnusa, który był jakoby generałem wojsk samego Karola Wielkiego. Sami Frankenbergowie swoje pochodzenie wywodzą od niejakiego Rutharda, który żył w VIII wieku.2 Dalej pojawiają się rozbieżności: na stronie internetowej rodu czytam, że Frankenbergowie pojawili się na Śląsku w XIII wieku, zaś Neues Preussisches Adels-Lexicon podaje, że byli tu już w XI wieku. Początkowo ich siedzibą były okolice Oleśnicy (Ludwików, obecnie Bystre), Rożnów i Proślice pod Byczyną w okolicach Kluczborka. Ród Frankenbergów, związany z głogowskimi Piastami, szybko gromadził majętności i rozrastał się. Rożnów pozostawał w ich posiadaniu aż do XVII wieku. W międzyczasie, w 1523 roku, zwierzchnik Frankenbergów, książę legnicko-brzeski z linii Piastów, Fryderyk II, przeszedł na protestantyzm. Jan von Frankenberg poszedł za przykładem swego suwerena i również zmienił wyznanie, ale odwrotnie niż książę, swoich poddanych kazał nawracać siłą. Od 1610 roku Rożnów należał do rodziny von Sebottendorf. W XVIII wieku właścicielem Rożnowa był Christian Möhring, dowódca 3. regimentu huzarów. Urodził się w mieszczańskiej rodzinie w Magdeburgu. 10 marca 1773 otrzymał tytuł szlachecki, a zmarł niecałe dwa miesiące później w Kluczborku. Linia von Möhringów skończyła się na synu Christiana, Hansie Friedrichu Wilhelmie, który zmarł w 1804 roku. Siostra Hansa, Sophie Luise wyszła za mąż za Carla Adolfa Augusta von Eben und Brunnen.

Srogi pan i rotmistrz kawalerii

Ród von Eben wywodził się z Tyrolu, jego siedzibą był zamek Ebenstein (Castello di Petrapiana) niedaleko Trydentu, obecnie w ruinie. W XIV wieku część rodu przeniosła się do Szwabii, gdzie w 1345 roku Georg von Eben nabył dobra Brunnen nad Illerem. Ze Szwabii jedna gałąź rodu wywędrowała dalej, do Czech i na Śląsk. Tutaj posiadali liczne zamki i inne dobra. Karl Ferdinand i Georg Gottfried von Eben und Brunnen otrzymali czeskie szlachectwo 1 maja 1677 roku. Karl posiadał dobra w Czechach, zaś Georg na Śląsku - między innymi należała do niego Jedlina-Zdrój,
Stajnia z domem stangreta
Fot. Jerzy Komar
Zagórze Śląskie i zamek Grodno. Z tymi okolicami związane są podania rodowe von Ebenów. Nie wspomina się w nich jednak o krwawo stłumionym buncie chłopów przeciw srogiemu panu w 1679 roku. Najbardziej znanym podaniem jest chyba historia o nieletnim paniczu von Eben, uratowanym przez psa od upadku w przepaść. Dla upamiętnienia cudownego ratunku ojciec chłopca zamówił obraz przedstawiający owo wydarzenie. Georg Gottfried zmarł 17 kwietnia 1717 roku, a jego majątek odziedziczył jego zięć - mąż jedynej córki Anny Eleonory, Gotthard Friedrich von Reinhard.
Nas jednak interesuje czeska linia rodziny von Eben und Brunnen, ponieważ to z niej wywodził się Carl Adolf August, który zbudował słynną piramidę w Rożnowie. Był on generałem porucznikiem pruskiej kawalerii, a przez długie lata służył jako dowódca pułku huzarów. Był także kawalerem Orderu Orła Czerwonego. Z żoną Sophie Luise z domu von Möhring miał kilkoro dzieci. Jego syn Friedrich Christian służył również w armii pruskiej; w wieku 21 lat został odznaczony orderem Pour le Mérite. W 1799 roku został kawalerem maltańskim, a rok później przeszedł do służby angielskiej. Przyjaźnił się z bratem angielskiego króla Jerzego IV. Służąc jako rotmistrz w oddziałach kawalerii w Yorku opracowywał instrukcje dla lekkiej jazdy, pisał podręczniki dotyczące nowego uzbrojenia dla angielskiej kawalerii. Zaś po pokoju w Tylży służył jako ochotnik pod feldmarszałkiem Blücherem. W 1817 roku odznaczony Królewskim Pruskim Orderem Św. Jana. Zmarł w 1835 roku w Bogocie.
Herb Falkenbergów
Wg K. Blažka

Różane folwarki

Przez całe wieki Rożnów składał się z trzech odrębnych majątków: Ober-, Mittel- i Nieder-Rosen. Miały one nawet swoje pieczęcie – każdy inny, na przykład Nieder-Rosen miał na pieczęci pagórek i trzy róże, a Ober-Rosen pojedynczą różę z listkami. Dopiero około 1862 roku rodzina von Treu złączyła je razem. Od 1886 do 1937 roku jako właściciel wymieniany jest Hugo von Treu, ale być może nie chodzi o jedną i tę samą osobę, a o spadkobiercę. Od 1948 roku w folwarku działał PGR, a po 1993 roku jego właścicielem została Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Przed wojną folwark w Rożnowie wraz z przyległymi Mühlenhof i Luisenhof był sprawnie działającym, dobrze pomyślanym przedsiębiorstwem. Hodowano tu owce (w tym się specjalizowali), konie, krowy i świnie, uprawiano ziemniaki, len, buraki cukrowe, zboża i trawy. W majątku była także i gorzelnia. Do folwarku należały także lasy i wody, dające także niezgorszy dochód. A jak to wygląda teraz? Cóż, wystarczy popatrzeć.

Orient na Śląsku

Wróćmy jednak do Ober-Rosen, zachodniej części wsi, gdzie stoi piramida. Jest zbudowana z cegieł, z wmurowanym gdzieniegdzie tzw. "ciepłym kamieniem" – piaskowcem z rudą żelaza, popularnym tutejszym materiałem budowlanym (polecam!). Mierzy około dziewięciu metrów wysokości. Nie ma ostrego szczytu, a lekko zaoblony; z dołu wygląda jak ścięty ostrosłup. Nad wejściem umieszczono symboliczny sarkofag z piaskowca, ozdobiony tarczami herbowymi, już nieczytelnymi. Kilka zniszczonych stopni prowadzi pod ziemię, do krypty grobowej, nakrytej sklepieniem krzyżowym.
Herb rodziny von Eben und Brunnen
Wg L. Dorsta
Drzwi się nie całkiem domykają, chociaż zabezpieczone są łańcuchem z kłódką. W porównaniu ze zdjęciami z 2007 roku mauzoleum prezentuje się nieco lepiej – usunięto porastające je trawy i krzewy, rozsadzające spojenia między cegłami. Podczas badań antropologicznych w 2005 roku zniszczone trumny usunięto, walające się po podłodze szczątki włożono do ocalałych trumien.
Z boków grobowca patrzą na turystów owalne otwory, podobno symbolizujące oczy Horusa; jedno oko oznacza słońce, drugie – księżyc. Według mitologii egipskiej razem symbolizowały one wszechwiedzę, dając samoświadomość i szczęście, które nie znajduje się poza człowiekiem, gdzieś w świecie, a w nim samym. Jak lustro odbijały prawdziwą naturę człowieka i wspomagały tych, którzy, przytłoczeni życiem, potrzebowali inspiracji i wiary. Piramida w Rapie na Mazurach wśród pasjonatów zjawisk paranormalnych uważana jest za miejsce mocy. Ciekawe, czy ta w Rożnowie też.

Pewne rzeczy się nie zmieniają

Rożnów jest malowniczy
Fot. Jerzy Komar
Autorstwo projektu piramidy zwykło się bez zastrzeżeń przypisywać Carlowi Gottfriedowi Langhansowi. Jako, że miałam co do tego wątpliwości, zaczęłam – jak to ja – grzebać dalej i wygrzebałam ciekawe rzeczy. Między innymi natrafiłam na ciekawą pracę J. Śliwy,3 który żywił podobne wątpliwości. W latach 1777-1779 Langhans przebywał w Kluczborku, gdzie budował na zamówienie Fryderyka Wielkiego przytułek dla biednych. Był to jeden z jego pierwszych większych projektów. W tym czasie mógł spotkać się z Carlem Adolfem i wykonać dla niego projekt grobowca. Nie ma jednak co do tego pewności, bo żaden szkic ani projekt się nie zachował. W berlińskim archiwum państwowym znajduje się co prawda szkic piramidy, wykonany przez Langhansa, opublikowany w jego pracy z 1784 roku.4 Jest to grobowiec z cegły, posiadający cztery wejścia – po jednym z każdej strony. Zdaniem Hinricha, autora biografii Langhansa, widać tutaj wpływ Palladia i jego słynnej Villa Rotonda, niesłychanie oryginalnej jak na swoje czasy. Owa piramida, smuklejsza od rożnowskiej, jest, jak zauważył Śliwa, budynkiem bez krypty. Co więcej, jest zaprojektowana tak, żeby pomieścić w centralnej części, na skrzyżowaniu dwóch korytarzy pojedynczy sarkofag. Nad każdym z czterech wejść posiada tympanon, a nad nim symboliczny sarkofag uwieńczony urną. Tutaj pojawia się pewne podobieństwo do piramidy rożnowskiej. Zbieżne są również proporcje budowli i zaokrąglony szczyt. Zwraca uwagę również kształt sarkofagu. Jak pisze Hinrich, w tamtym okresie z projektów Langhansa pomału znikają barokowe i rokokowe wpływy, ale jest coś, co się nie zmieniało – kształt sarkofagu: rozszerzający się ku górze blok, według słów J. G. Schadowa, ukształtowany jak trumny tworzone przez naszych cieśli. Sarkofag z wnętrza projektu ma również identyczny kształt; tak samo wyglądają inne sarkofagi zaprojektowane przez Langhansa, jak chociażby nagrobek hrabiego Gesslera z kościoła św. Mikołaja w Brzegu. Wiadomo też, że Langhans w swoich projektach umieszczał motywy egipskie (obelisk przy Marmurowym Pałacu w Poczdamie, sfinks nad bramą Oranżerii i wiele innych), a także, że nie była to jego jedyna piramida. Ten sam kształt nadał budynkowi lodowni w Nowym Ogrodzie w Poczdamie. Ponadto zaprojektował nieistniejącą już dzisiaj piramidę w Parku Szczytnickim we Wrocławiu, a także, łączący cechy piramidy rożnowskiej i projektu z 1784 roku, grobowiec w Machern koło Lipska.

Zrób to sam: mumia

Skąd w ogóle pomysł budowy piramidy zamiast zwyczajnego mauzoleum? Nie wiem. Moda na Egipt dopiero miała się zacząć – to wyprawa Napoleona (1798 r.) zapoczątkowała europejską egiptomanię. Nie znaczy to oczywiście, że wcześniej nie interesowano się Orientem. Może von Eben szedł po prostu za ogólną modą, zgodnie z którą arystokracja w całej Europie budowała sobie takie grobowce. Uważano też, co nie jest pozbawione podstaw, że pochówek w takim mauzoleum spowoduje mumifikację zwłok, i tak się faktycznie stało. Żeby do mumifikacji doszło,
Oczy Horusa
Fot. Jerzy Komar
grobowiec niekoniecznie musi mieć taki kształt; wystarczy, by był chłodny i z dobrą wentylacją, co uniemożliwi rozwój bakterii gnilnych, a nie będzie przeszkadzało w odwodnieniu zwłok. Ciało robi się lekkie, brunatne i suche, ma przy tym (nie sprawdzałam – wierzę na słowo tafonomom) słaby zapach kurzu i stęchlizny.
W piramidzie rożnowskiej do 1932 roku pochowano podobno w sumie 27 osób. Podczas badań antropologicznych w 2005 roku zbadano 10 zwłok kobiet i 12 mężczyzn, w większości dorosłych. Wiadomo jednak, że w piramidzie chowano też dzieci - jedno z nich spoczywało nie w trumnie, a w białym wózeczku. Dr hab. Barbara Kwiatkowska, która prowadziła badania, bardzo żałowała, że nie było dość czasu, żeby przeprowadzić pełną identyfikację zwłok – badania trwały bowiem tylko trzy dni. Na pewno udało się rozpoznać pochowanego w piramidzie w 1858 roku Sylphiusa von Dehnela. Ze zdjęć zamieszczonych na stronie Nowej Trybuny Opolskiej można się przekonać, że ciała pochowane w piramidzie faktycznie uległy mumifikacji.

Chrześcijański kraj – chrześcijańskie obyczaje?

Mieszkańcy Rożnowa bardzo się ucieszyli z przyjazdu antropologów. Dlaczego? Ano dlatego, że skończył się horror i skandal w związku z piramidą. Z wizyty naukowców cieszyli się zarówno opiekunowie zabytków, jak i zwykli mieszkańcy. Grobowiec, jak to zwykle u nas bywa, przez lata był dewastowany przez chuliganów, zabalsamowane zwłoki wyrzucane z trumien i włóczone po ulicach. Ponoć w ramach żartu uczniowie postawili jedno ciało oparte o drzwi domu nauczyciela. Po tych aktach wandalizmu zamurowano drzwi piramidy, co, jak się można łatwo domyślić, wiele nie pomogło, bo okienka nadal pozostały otwarte. Podejmowane doraźnie przez miejscowych próby zabezpieczenia grobowca nie pomagały, a władze – jak zwykle5 – bagatelizowały problem. NTO pisze, że dopiero po ich artykule z sierpnia 2004 wojewódzki konserwator zainteresował się sprawą niszczejącej, unikatowej na skalę europejską budowli. Grobowiec uporządkowano, zwłoki wróciły do trumien. Planowano pewne prace budowlane wewnątrz mauzoleum i odnowę z zewnątrz, ale oczywiście nie ma na to pieniędzy. Od 2005 roku. Nadal nie zabezpieczono okien.
Przytułek dla ubogich, projekt Langhansa
Sztych J. B. Strachowsky’ego
Podobne horrory, jak w Rożnowie, dzieją się w każdej miejscowości na Ziemiach Wyzyskanych, tfu, wróć, Odzyskanych, gdzie tylko znajduje się poniemiecki cmentarz czy miejsce pochówku. W Bielanach Wrocławskich dzieci komunijne w latach 90. wynosiły z otwartej krypty kościelnej kości zmarłych i bawiły się nimi przed kościołem, czekając na nabożeństwo. W Prusach dzieci wkładały do wyniesionych z cmentarza ofiar zarazy(!) czaszek zapalone świece i stawiały je w oknach zrujnowanego pałacu. W Pustkowie Wilczkowskim w 2012(!) roku zdewastowano cmentarz, prawdopodobnie jakimś ciężkim sprzętem – ewidentnie robota cmentarnych hien. Jeden z moich Czytelników napisał mi, że mieszkańcy jego wioski wręcz chełpią się tym, że rozkopywali groby i że później bezcześcili szczątki – na przykład grali w piłkę czaszkami, okradali trumny lub zabierali dla siebie całe obramowania grobowców. O podobnych działaniach słyszałam i w Chwalimierzu koło Środy Śląskiej. Z kolei w ruinach kościoła w Sobocie niedaleko Lwówka Śląskiego piękne płyty nagrobne trzeba było zabezpieczyć przez... przysypanie ich ziemią. Uniemożliwia to ich podziwianie turystom, ale chroni przed wandalami. Ech, gdzie się nie obrócić, wszędzie jest to samo. Kwitnąca, wszechobecna miłość bliźniego.

Domorośli wiedźmini

Jak podaje NTO, pochowanym w Rożnowie zwłokom młodej kobiety, zmarłej prawdopodobnie tuż przed ślubem urwano lub obcięto głowę, czaszkę ukradziono. Czy z tym barbarzyńskim czynem mogła mieć związek wiara w upiory? We wschodniej Polsce wierzono, że zmarła przed ślubem zaręczona kobieta mogła się przekształcić w strzygę czy upiora, a jak wiadomo, jednym ze skuteczniejszych środków dla unieszkodliwienia grasującego po wsi wampira jest
Projekt piramidy
C. G. Langhans
obcięcie mu głowy bądź przebicie jej gwoździem (takie rzeczy zdarzały się jeszcze w Polsce w latach 50. i 60. XX wieku). Czy w tym przypadku wierzenie ludowe mogło spowodować takie działanie? Chyba nie, bo skąd ludność napływowa mogła znać historię kobiety, której zwłoki zbezczeszczono? Ale inna jest sprawa, jeśli chodzi o piramidę w Rapie. Tam pozbawiono głów wszystkie(!) pochowane w grobowcu zwłoki. Według miejscowych legend pochowani w mauzoleum Fahrenheidów zmarli byli upiorami/wampirami i nocami wysysali krew bydła w pobliskich wioskach, więc zatroskani o los swego inwentarza chłopi urządzili najazd na grobowiec i pomścili swoją krzywdę na domniemanych złoczyńcach.

Ręce zmarłych sięgają daleko

Może wobec polskiego prawa sprawcy podobnych aktów wandalizmu pozostaną bezkarni, ale niech się nie łudzą, że opowieści o klątwach rzucanych przez zmarłych to czcze wymysły. Tzw. "klątwy" są faktem. Przykładem niech będzie nasz rodzimy przypadek. W 1972 roku w krypcie wawelskiej prowadzono prace renowacyjne przy grobie króla Kazimierza Jagiellończyka. W 1974 roku zmarła pierwsza osoba, która była przy otwarciu grobowca – człowieka w sile wieku zabił wylew. Jeden po drugim umierali kolejni świadkowie otwarcia grobu, w sumie do maja 1975 cztery osoby. Ale na tym się nie skończyło. "Klątwa Jagiellończyka" zabiła w sumie w ciągu 10 lat aż 15 osób. Niektórzy ten koszmarny ciąg wydarzeń przypisywali temu, że po raz pierwszy sarkofag otwarto... w piątek trzynastego (co prawda kwietnia, ale jednak). Podczas prac badacze czytali na głos książkę Bogowie, groby i uczeni C.W. Cerama, ze szczególnym uwzględnieniem fragmentów o spełnionej klątwie. Dr inż. S. Walczy miał złe przeczucia, jednak opanował je jakoś i wszedł do grobowca pierwszy, mimo że wcześniej miał powiedzieć, że kto pierwszy tam wejdzie, ten pierwszy zejdzie. Pierwszą ofiarą klątwy był F. Dańczak. Dr Walczy zmarł na wylew dwa miesiące później. Badacze od początku prac skarżyli się na dokuczliwe bóle głowy. W lipcu 1973 roku rozpoczęto badania mikrobiologiczne grobowca. Mikrobiolog prof. Smyk już po 20 minutach pobytu w grobowcu poczuł pierwsze niepokojące objawy – silny ból głowy, osłabienie pracy serca, do których dołączyły później zaburzenia równowagi i bezsenność. Również towarzysząca profesorowi toksykolog źle się poczuła. Dokuczliwe objawy ustąpiły po dwóch tygodniach.
W toku badań odkryto na zwłokach króla kolonie wysoce toksycznego grzyba z rodzaju Aspergillus6. Produkowane przez niego aflatoksyny powodują stany zapalne skóry, zatok, uszu. W przypadku dostania się do płuc, może spowodować zgon w ciągu kilku dni. Choroba rozwija się trochę dłużej w przypadku zaatakowania układu krążenia czy nerek. Przy obecnym stanie wiedzy badający grobowce naukowcy wyposażeni są w kombinezony i maski. Wandale i hieny cmentarne takowymi nie dysponują, więc narażają się na ciężką chorobę i bolesną śmierć.
Folwark w Rapie i piramida
AMZP

Kogo jeszcze urzekł Egipt?

No jak to kogo? Rodzinę von Limburg-Styrum, cukrowych potentatów śląskich. Ich piramida w Piotrowicach koło Środy Śląskiej jest chyba najmniej znanym obiektem tego typu. Została wzniesiona prawdopodobnie w latach 1865-1870. Ta piramida z kolei jest wykonana z bloków piaskowca, posiada umiejętnie i ze smakiem7 wkomponowany klasycystyczny portyk zwieńczony tympanonem. W Piotrowicach, oprócz piramidy, godny uwagi jest ukryty w zaroślach pomnik Bismarcka, opuszczony kościół (przed wojną ewangelicki), krzyże pokutne wmurowane w ogrodzenie parku, a także – uwaga – psi cmentarz na wyspie pośrodku stawu.
Piotrowicka piramida miała być rodzajem kaplicy, umieszczonej nad podziemną kryptą, dlatego jej wnętrze jest puste. Z krypty trumny wyrzucono w 1945 roku, ukradziono również płyty epitafijne. Pod ziemię prowadził szyb, zabezpieczony płytą. Obecnie płyty nie ma, brakuje też zamykającej piramidę kraty. Podobno w 2004 roku mieszkańcy Piotrowic w czynie społecznym uporządkowali zdewastowany grobowiec, założyli kratę, obsadzili bluszczem, ale do 20118 wandale już zdążyli się piramidą zainteresować.

Jeśli teoria nie zgadza się z faktami – tym gorzej dla faktów

Niedawno w telewizji (wiem z relacji rodziny, ponieważ sama telewizora nie posiadam) był program o piramidzie w Rapie; lansowano w nim tezę, że piramida w ogóle nie była budowana z myślą o pochówkach, lecz że była to lodownia. Takie zastosowanie mogło sugerować położenie piramidy rzekomo w pobliżu stawu. Szkopuł w tym, że stawu w pobliżu nie stwierdzono nawet na niemieckich i radzieckich sztabówkach; jest za to bagno. Zarówno na mapach z 1938 roku, jak i wcześniejszych – z 1898 i 1830. Stawy, i to aż trzy, znajdują się za to w obrębie folwarku. Zresztą, od kiedy wymagana jest bliskość takiego budynku do źródła lodu? Lód pozyskuje się zimą; to raczej doniesienie go w ciepłej porze roku do kuchni lub budynków folwarcznych, gdzie jest potrzebny, jest sprawą kluczową dla lokalizacji. Dlatego tego typu budynki lokowano po pierwsze - w miejscu zacienionym (w parku), po drugie - w pobliżu mleczarni/maślarni/serowni, które też się w parku znajdowały, z tych samych zresztą przyczyn. Zakładając zatem, że von Fahrenheid, skoro dbał o majątek i go rozwijał, był człowiekiem praktycznym, nie zbudowałby lodowni przeszło kilometr(!) od reszty folwarku. I, na Jowisza, nawet pomijając olśniewającą głupotę takiego pomysłu, czy naprawdę pan na włościach udekorowałby drogę do budynku, z którego korzystała wyłącznie służba, szeregiem kunsztownych rzeźb?9 Ludzkie panisko...
Pan doktor, autor rewolucyjnej teorii, swój pomysł opiera między innymi na tym, że... podobne piramidy wzniesiono w Chambourcy w 1781 i Poczdamie (1791-1792). Szkoda, że się nie dowiedział, że autor piramidy poczdamskiej ma na koncie jeszcze inne piramidy – grobowe, także o podobnym kształcie. Dalej wysuwa doktor zdumiewający wniosek, że skoro tamte piramidy budowano w końcówce XVIII wieku, to piramida w Rapie również musiała powstać w tym czasie, a nie około 1811 r., jak przypuszczano. Nie rozumiem, czemu piramidy nie mogły, zdaniem doktora, powstawać w XIX wieku?
Tak wygląda torfowisko niskie - byłe jezioro
Fot. Jerzy Komar
W Holle koło Hildesheim piramidę zbudowano w 1839 roku, a w brandenburskim Rheinsbergu w 1810-1820, nie wspominając o piramidzie z Piotrowic na Dolnym Śląsku, którą datuje się na drugą połowę XIX wieku. Europejska egiptomania wybuchła z całą siłą dopiero po wyprawie napoleońskiej, a więc jak raz przypadała na początek XIX wieku. Nie mówiąc już o tym, że kształt piramidy upodobali sobie także różokrzyżowcy i masoni,10 którzy chyba nie zniknęli z powierzchni ziemi równo z rozpoczęciem roku 1800. Zresztą, pomijając nawet te sprawy, czy Fahrenheid nie mógł wcześniej pomyśleć o zbudowaniu dla siebie i swej rodziny grobowca? Do tej pory widuje się na cmentarzach nagrobki z nazwiskami, datami urodzeń, ale bez daty śmierci – ktoś z wyprzedzeniem pomyślał o wieczności. Czy jeśli zbudował grobowiec, musiał się zaraz do niego kłaść?
Dalej uważa doktor, że wielkie bagno Łusznica (Luschnitz), na skraju którego stoi grobla z piramidą, w końcu XVIII wieku mogło być jeszcze "jeziorkiem" (seems legit...), z którego pozyskiwano lód. No cóż. Tak jak pisałam wyżej, na mapach z 1830 roku ewidentnie widnieje bagno. Nawet jeśli założymy, że 40 lat wcześniej (1790 r.) było ono jeszcze jeziorem, to na pewno nie takim, z którego można pozyskiwać cokolwiek, poza sinicami,11 a już na pewno nie lód do celów spożywczych (zwłaszcza jeśli ma się pod bokiem czyste, szlamowane regularnie stawy). Takie jezioro to już pełne wyziewów metanu torfowisko; miejscami pokrywają je wyspy trzcin, situ, pałki wodnej i torfowców, a miejscami kałuże. Tak wygląda jezioro na chwilę12 przed tym, nim stanie się bagnem. Smacznego.

Jak wygląda lodownia

Po lewej lodownia na gruncie suchym, po prawej - amerykańska
Encyklopedya rolnictwa, Warszawa 1873
Starego typu lodownie o stożkowatym kształcie, wkopywane głęboko w ziemię, budowano na gruntach przepuszczalnych, gdzie woda z topniejącego lodu mogła bez problemu wsiąkać z odwodnień w podłoże. Na podmokłym, ciężkim gruncie stawiano innego kształtu lodownie typu amerykańskiego, o podwójnych ścianach oddalonych od siebie o 30-60 cm. Przestrzeń między nimi wypełniano dokładnie ubitą gliną. Wewnątrz, oddalona od ścian, znajdowała się klatka na lód. Lodownie na pewno nie posiadały okien, miały specyficzny system wentylacji (zależnie od typu) i odwodnień. Ponadto posiadały oprócz wejścia w północnej ścianie, po przeciwnej stronie otwór dla wprowadzania lodu, prowadzący pod ziemię. Piramida w Rapie podwójnych ścian nie ma – zbudowana jest z cegły obłożonej licówką z kamienia polnego, posiada okna dobrze osadzone w konstrukcji – a więc nie dorobione później. Drzwi umieszczone są w zachodniej elewacji. Ponadto posiada wewnątrz, po obu stronach okien, wnęki na znicze czy lampki. Posadowienie piramidy na fundamencie opartym na palach dębowych (jak w Wenecji...) świadczy o tym, jak bardzo niekorzystny jest teren, gdzie ona stoi. Nikt normalny nie postawiłby lodowni (którą trzeba wkopać w ziemię!) na takim gruncie. Profesor inżynier Obrębowicz, współtwórca Politechniki Warszawskiej, pisze tak:
Pierwszym i zasadniczym warunkiem dobrej lodowni jest możliwie doskonała ochrona zawartego w niej lodu od wpływów ciepłoty zewnętrznej. Ochronę tę wytwarzamy bądź to z grubej warstwy ziemi (lodownie podziemne bądź pokryte grubszym nasypem ziemnym), bądź z innych materiałów, będących złym przewodnikiem cieplika.(...) Lodownia wystawiona na przewiewy(...) byłaby zasadniczo nieprawidłową.(...) Trzecim wreszcie warunkiem zasadniczym jest ochrona lodu od przystępu wody zewnętrznej, oraz szybkie odprowadzenie wody tworzącej się z topniejącego lodu. Dno lodowni musi więc leżeć po nad najwyższym poziomem wody zaskórnej(...).13
Dosadniej pisze dr R. Gubańska – jeśli grunt był ciężki i gliniasty, budowano lodownię typu amerykańskiego, która właściwie stanowiła tylko obudowę klatki na lód. Taki obiekt można zobaczyć m.in. w parku pałacowym w Pszczynie. Był to budynek o niewielkiej kubaturze14 – mógł mieć do 10 m³. Dla porównania piramida w Rapie ma objętość... 700 m³. Tak, to zdecydowanie ma sens...
Podsumowując, uważam, że teoria o lodowni w piramidzie grobowej jest nie do utrzymania, ale ponieważ udowodnić można absolutnie wszystko15, życzę badaniom powodzenia. A jeśli z tych badań wyniknie coś dobrego dla uratowania ledwo zipiącego zabytku, tedy życzę podwójnie. Kto wie, może Fahrenheid wcześniej od Disneya16 wpadł na pomysł, żeby się zahibernować...17

  1. Za: www.palaceslaska.pl
  2. Za: www.frankenbergprivat.de
  3. J. Śliwa, The Tomb Pyramid of the von Eben und Brunnen Family in Rożnów/Ober-Rosen near Kluczbork/Kreuzburg, w: Studies in Ancient Art and Civilization, Kraków 2008
  4. C.G. Langhans, Praktische Beiträge für den Geschmack in der Baukunst. 1. Theil, Breslau 1784
  5. Pisaliśmy o naszych zmaganiach w związku z zabezpieczeniem grobów w Tyńcu nad Ślęzą w serii tekstów Tajemnica Parnasu.
  6. Aspergillus flavus.
  7. Porównajcie ją, Czytelnicy, z piramidą hrabiów Skrzyńskich w Zagórzanach...
  8. J. Śliwa, Zapomniana piramida w Piotrowicach koło Kątów Wrocławskich, Modus IX-X, 2011
  9. Po posągach oczywiście już ani śladu, chyba że w źródłach pisanych.
  10. Fryderyk Wilhelm był jednym i drugim, stąd ten niezwykły kształt lodowni w ogrodzie w Poczdamie.
  11. Kto nie wierzy, niech sobie obejrzy z bliska (niezapomniane walory zapachowe) jezioro Rybojadło w gminie Trzciel, któremu do torfowiska jeszcze daleko, ale korzystać się z niego nie da, i to od lat (zakwity sinic, masowe śnięcia ryb i inne atrakcje).
  12. Oczywiście mam na myśli "chwilę" w sensie paleontologicznym, czyli... setki lat.
  13. K. Obrębowicz, Krótki zarys budownictwa wiejskiego, Warszawa 1886
  14. Lodownia starego typu ma objętość powyżej 40 m.3
  15. Pamiętam, że w latach 90. w poważnym ogólnopolskim czasopiśmie popularnonaukowym w jednym numerze artykuł o tym, że pomidory powodują raka sąsiadował z artykułem lansującym tezę, że raka leczą. Wszystko zależy od sponsora badań. Majonez kontra keczup.
  16. Urban legend.
  17. W gruncie rzeczy uważam, że całe to zamieszanie wokół piramidy w Rapie ma służyć zdobyciu pieniędzy na remont. Dlatego zdecydowałam się w pewien sposób w to włączyć. Im więcej się o tym mówi, tym lepiej. Szkoda tylko, że teza o lodowni i jej argumentacja jest tak beznadziejnie słaba.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Blažek K., Der abgestorbene Adel der Provinz Schlesien und der Ober-Lausitz, Nurnberg 1887
  2. Cetwiński M, Rycerstwo śląskie do końca XIII wieku, biogramy i rodowody, Wrocław 1982
  3. Dorst L., Schlesisches Wappenbuch oder die Wappen des Adels im Souverainen Herzogthum Schlesien, der Grafschaft Glatz und der Oberlausitz, Goerlitz 1847
  4. Encyklopedia rolnicza wydana staraniem i nakładem Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie, Warszawa 1890–1894
  5. Grünhagen C., Codex Diplomaticus Silesiae, Bd.7, Regesten zur schlesischen Geschichte, Th. 3: Bis zum Jahre 1300, Breslau 1886
  6. Gubańska R., Budynki i budowle dolnośląskich folwarków, Wrocław 2009
  7. Hinrichs W. T., Carl Gotthard Langhans, ein schlesischer Baumeister 1733-1808, Strassburg 1909
  8. von Ledebur L., Adelslexikon der Preussischen Monarchie, Berlin 1855-1858
  9. Lubomirski J. T., Przystański S., Stawiski E., Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, Warszawa 1873
  10. Lutsch H., Verzeichnis der Kunstdenkmaler der Provinz Schlesien, Bd. 4, Regierungsbezirk Oppeln, Breslau 1894
  11. Łuczyński R. M., Tropami śląskiego dziedzictwa, Wrocław 2000
  12. Neuling H., Schlesiens Kirchorte und ihre kirchlichen Stiftungen, bis zum Ausgange des Mittelalters, Breslau 1902
  13. Obrębowicz K., Krótki zarys budownictwa wiejskiego, Warszawa 1886
  14. Reimann W., Geschichte und Sagen der Burgen und Städte in Kreise Waldenburg, Friedland 1925
  15. Święch Z., Klątwy, mikroby i uczeni, T.I, W ciszy otwieranych grobów, Kraków 1988
  16. Wever A., Biographisches Lexikon aller Helden und Militärpersonen, Bd. III, Berlin 1790
  17. von Zedlitz-Neukirch, Neues Preussisches Adels-Lexicon, Leipzig 1836-1839

Czasopisma

  1. Dobosz T., Co gryzie zmarłego, w: Wiedza i życie, nr 11/2013
  2. Piątek B., "Piramida z Luschnitz" czyli egiptomania jako epizod w XIX-wiecznej historii wschodniopruskiej rodziny von Fahrenheid, w: Światowit, nr 2(43), Warszawa 2000
  3. Śliwa J., The Tomb Pyramid of the von Eben und Brunnen Family in Rożnów/Ober-Rosen near Kluczbork/Kreuzburg, w: Studies in Ancient Art and Civilization, vol. 12, Kraków 2008
  4. Śliwa J., Zapomniana piramida w Piotrowicach koło Kątów Wrocławskich, w: Modus IX-X, Kraków 2011

Zasoby internetowe

  1. www.bip.wolczyn.pl: Gminny program opieki nad zabytkami Gminy Wołczyn na lata 2015-2018
  2. www.das-baulexikon.de: Schrotholz
  3. www.frankenbergprivat.de: Ciekawostki
  4. www.naukawpolsce.pap.pl, 27.10.2016: Warmińsko-mazurskie/ Piramida w Rapie była... lodownią
  5. www.nto.pl, 11.11.2015: Zmumifikowane zwłoki z piramidy w Rożnowie były używane do makabrycznych żartów
  6. www.palaceslaska.pl, 02.2010: Dąbrowski D., Rożnów
Stronę zaprojektował Jerzy Komar