Kanał RSS


Katarzyna Komar 10-12-2016

Śląska Słowiańszczyzna - cz. I

Inspiracją do napisania tego cyklu artykułów były wspomnienia z czasu naszych studiów w Lublinie, kiedy pod wpływem rozmów z kolegami ze wschodniej Polski zaczęliśmy się zastanawiać nad naszą dolnośląską tożsamością kulturową. Do tego tematu jeszcze wrócę w osobnym tekście, a tymczasem chciałabym przedstawić Wam, drodzy Czytelnicy, jedno z moich ulubionych śląskich podań:

Skąd się wzięły fiołki na Śląsku

Fiołki w lesie niedaleko Leśnego Młyna pod Oleśnicą
Fot. Jerzy Komar
W czasach, kiedy krainą Słowian władali dawni bogowie, na górze pod Budziszynem stał wspaniały zamek. To stamtąd potężny Czernobóg rządził swą ziemią i ludem. Miał jedyną ukochaną córkę, którą cenił wyżej niż skarbiec pełen klejnotów. Jednak czasy spokojnego żywota skończyły się; niemiecki najeźdźca coraz częściej szarpał krainy Słowian, a ich książęta, by odebrać wrogom pozór do ciągłych najazdów, wyrzekli się swych bogów i przyjęli nową wiarę. Zdradzony przez swój lud Czernobóg skamieniał z żalu, a wraz z nim obróciła się w kamień cała jego świta i zamek. Jedynie umiłowaną córkę boga los oszczędził: zamieniła się w cudny leśny kwiat – fiołek, w innej postaci zachowując swoją urodę i wdzięk.
Każdej wiosny śląskie lasy stroją się w fiołki, a jeśli wierzyć legendom, zawsze jest wśród nich ten jeden kwiat, w który zaklęta jest córka Czernoboga. Zaś raz na sto lat, w pełni wiosny,1 przybiera ona swoją prawdziwą postać. Kto wówczas potrafi zerwać właściwy fiołek, zdobędzie jej rękę i wszystkie skarby jej ojca.

Czernobóg w panteonie słowiańskim

Badacze dalecy są od zgody co do tego, czy Czernobog i Biełobog faktycznie byli czczeni przez dawnych Słowian, czy może są postaciami ze zniekształconych wierzeń chrześcijańskich
Trygław - plener rzeźbiarski w Sokołowsku, 2005 r.
Fot. Jerzy Komar
– Biełobog miałby oznaczać chrześcijańskiego Boga, a Czernobog Szatana, ale w tradycjach ludowych oba te bóstwa się zachowały. W mitologii Serbołużyczan, Obodrytów i Kaszubów Czarny Bóg był bóstwem złej doli, zła, mroku, nocy i ciemności. Według Helmolda, który utożsamiał Czernoboga z diabłem, był sprawcą wszystkich nieszczęść i przeciwności losu. Czczono go w dość osobliwy sposób:
Istnieje u Sławian dziwny przesąd: w czasie uczt bowiem i pijatyki obnoszą czaszę ofiarną i w nią zlewają w imieniu bogów, to jest, dobrego i złego, słowa, nie powiem błogosławieństwa, ale przekleństwa; wyznają bowiem, że jak pomyślność od boga dobrego, tak nieszczęście od złego pochodzi(...)
- powiada Helmold w swojej XII-wiecznej Kronice Słowian.
J. Szyc w książce Słowiańscy bogowie2 pisze, że Czernobóg władał siedmioma potęgami piekielnymi; jego sługami mieli być między innymi Strzybóg i Chors. Zrodzony z czarnej krwi Trygława, był niszczycielem i burzycielem,
był jak przeczenie boże, albo czas, który przetwarza wieczność w znikomość.3
Był przeciwieństwem Biełoboga – stworzyciela i trwał z nim w wiecznej walce. Oba te bóstwa czczono, lecz nigdy w jednym miejscu. Wiecznie zwaśnionych bogów godził i hamował Czerwony Bóg, zdrodzony z czerwonej krwi Trygława; sprawiał on w ten sposób, że świat był taki, jak być powinien – czyli złożony z dobrego i złego. To bóstwo w największej czci mieli Drewlanie.
Według Szyca ci trzej bogowie powstali z Trygława na rozkaz Jessego, który miał być najwyższym bóstwem Słowian, i we trzech zabrali się za dalsze stwarzanie i urządzanie świata. Zaś jeśli chodzi o samego Jessego, to do niedawna uważany był za wymysł Długosza, który przyrównywał go do rzymskiego Jowisza, ale za sprawą ostatnich badań wraca do łask. Okazuje się, że faktycznie bóstwo imieniem Jasz/Jas było przez Słowian czczone. Długosz również opierał się na źródłach...
Cudny jawor (Acer pseudoplatanus)
Fot. Jerzy Komar

Słowiański Hades

Jak już wspomniałam, siedzibą Czernoboga miała być góra Czernybóg (obecnie Czorneboh) pod Budziszynem. Niedaleko znajduje się miejsce kultu Biełoboga – góra Bieleboh. Uważana jest ona za coś w rodzaju słowiańskiego Hadesu – królestwa zmarłych. Kolor biały u Słowian był kolorem żałoby. Biała Góra miała być miejscem, w którym przebywały i straszyły duchy zmarłych, zwłaszcza duchy kobiet. Białą Górę niekiedy utożsamiano z Jaworową Górą. Prastarym odbiciem tych wierzeń są niezrozumiałe już dzisiaj słowa piosenki dziecięcej o "jaworowych ludziach":
Jawor, jawor,
Jaworowi ludzie,
Co wy tu robicie?
Budujemy mosty
Dla pana starosty.
Tysiąc koni przepuszczamy,
A jednego zatrzymamy(...).
Na Śląsku była ongiś Jaworowa Góra – jest to szczyt w Górach Złotych, noszący obecnie nazwę Jawornik Wielki. Faktycznie było to miejsce uważane za nawiedzone – zachowały się podania o straszącym na Jaworniku duchu złej gospodyni Anny, który miał rzucać w przechodniów kamieniami, i o Leśnej Zmorze, która tak dokuczyła ludziom, że
Śląski Olimp
Fot. Jerzy Komar
zwabiono ją w końcu do flaszki po piwie i pogrzebano na górze. Zmierzam jednak do czego innego. Na Śląsku mamy już słowiański Olimp – górę Ślężę. A gdybyśmy faktycznie mieli na złotogórskim Jaworniku jeszcze Hades? Czy nie oznaczałoby to, że ziemia śląska była słowiańskim ośrodkiem kultowym o ogromnym znaczeniu?

Zapomniani?

Według podań, na górze Czorneboh kapłani bóstwa odpowiadali na pytania i pomagali ludziom poszukującym ich rady. Bardzo długo zachował się zwyczaj odwiedzania góry we wtorek po Zielonych Świątkach. Widać tu pewne podobieństwo z echami kultu Jessego (Jasza, Jeszy). W XV-wiecznych kazaniach4 księża narzekali, że w Zielone Świątki, zamiast obchodzić święto Zesłania Ducha Świętego, lud spieszył do swych dawnych świętych gajów, by radośnie świętować wiosnę – śpiewając, tańcząc i klaszcząc wśród ognisk wzywać imiona Jessego, Łady, Ileli. Także współczesny zwyczaj strojenia domów majową zielenią na Świątki niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem – to są pozostałości kultu słowiańskich bogów.

  1. U Kühnaua jest "w noc Walpurgii" – 30 kwietnia/1 maja.
  2. Praca Szyca uważana jest za plagiat z Trentowskiego.
  3. J. Szyc, Słowiańscy bogowie, Warszawa 1865.
  4. Postylla Łukasza z Wielkiego Koźmina, Sermones per circulum anni Cunradi.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Grässe J., Der Sagenschatz des Königreichs Sachsen, Dresden 1855
  2. Kühnau R., Schlesische sagen, Leipzig 1910-1913
  3. Kwaśniewski K., Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie, Poznań 2006
  4. Łukasz z Koźmina Wielkiego Postylla, 1405-1412
  5. Papłoński J., Helmolda Kronika sławiańska z XII wieku, Warszawa 1862
  6. Podgórscy A. i B., Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  7. Sermones per circulum anni Cunradi, 1423
  8. Szyc J., Słowiańscy bogowie, Warszawa 1865
Stronę zaprojektował Jerzy Komar