Kanał RSS


Katarzyna Komar 28-02-2017

Obrońca mimo woli

Świecą gwiazdy, świecą
Wypędzanie diabła z opętanego
wg J. K. Haura
Na wysokim niebie...
Jeno nie myśl, chłopie,
Że to i dla ciebie!
Ta jasna z tysiąca,
Co wschodzi od boru,
Jako skrawek słońca, -
To pana ze dworu.
A niżej ta druga
Ze złota szczerego,
Co nad stawem mruga, -
Proboszcza naszego(...).
Wszystkie przed oczyma
Palą się, jak zorze...
Tylko twojej niéma,
Chłopie ty nieboże!1(...)
On, Coś, Zły... nasi przodkowie bali się go do tego stopnia, że nie wypowiadali nawet jego imienia, by go przypadkiem nie przywołać. W XXI wieku już tak ostrożni nie jesteśmy...

Jam częścią tej siły...

Diabeł, bo o nim mowa, to postać ogromnie popularna w folklorze wszystkich ludów wyznających religie monoteistyczne. Jednakże, mimo wspólnych korzeni tego wierzenia, obraz diabła różni się dość znacznie w kulturze poszczególnych ludów – lokalne wierzenia dość mocno wpływały na jego wizerunek; często reprezentował on cechy nielubianego sąsiada. Na przykład Francuzi przedstawiali go chętnie w postaci angielskiego gentlemana, Lapończycy – szwedzkiego oficera, Polacy – niemieckiego szlachcica w „kusym” osiemnastowiecznym stroju, i tak dalej. Ale jego charakter i główne cechy, z uwagi na wspólne źródła wiedzy o diable, są podobne. Był to przebiegły i bezwzględny,
Wizerunek diabła na kościele w Żórawinie
Fot. Jerzy Komar
nieustannie dybiący na ludzkie dusze, rogaty i ogoniasty stwór cuchnący smołą i siarką, przypominający niekiedy karykaturę człowieka (nie był bowiem w stanie dokładnie naśladować dzieła Stwórcy). Czasami przybierał postać zwierzęcia, zależnie od celów, jakie chciał osiągnąć. Gdy chciał być przerażający, pojawiał się w postaci sowy, wilka, pająka; kiedy chciał zbliżyć się do człowieka, przybierał postać psa lub kota. Czasem pozostawał niewidzialny i dawał znać o swojej obecności wyciem, chichotem, odgłosami ciężkich kroków, a nawet dźwiękiem dzwonów.
W ludowej wyobraźni wizerunek diabła, oprócz tego, że dość mocno jest oddalony od oficjalnej nauki Kościoła, jest także bardzo niespójny – składają się nań nieraz cechy kompletnie przeciwne. Czasem diabeł jest uosobieniem wszelkiego zła; jest przewrotny, nieprzejednany, mściwy, działający zawsze i wszędzie na szkodę człowieka. Innym razem jest złośliwym błaznem, tępym osiłkiem, wiejskim przygłupem, łatwym do wyprowadzenia w pole. Ponadto, co ogromnie ciekawe, u ludów słowiańskich (oczywiście nie tylko) bardzo silnie utrwalił się wizerunek diabła-stróża sprawiedliwości ludowej, karzącego ludzi złych, niegodziwych, chciwych i okrutnych. Szczególnie Polacy właśnie tak lubili sobie wyobrażać sobie chrześcijańskiego diabła. Dlaczego..?

Sprawiedliwość? W słowniku pod literą „S”

Może dlatego, że w pojagiellońskiej Rzeczpospolitej ucisk i wyzysk polskiego chłopa przekraczał wszelkie granice. Gnębiony włościanin nie mógł liczyć na sprawiedliwość ludzką ani boską, zatem z nadzieją odwetu za swą krzywdę i upodlenie zwracał się ku tej „złej” nadprzyrodzonej sile, która prowadziła każdemu człowiekowi rejestr grzechów i we właściwym momencie, gdy dopełniała się miara nieprawości, przychodziła upomnieć się o ciemiężyciela, by oddać go na wieczne męki w piekle. Polski chłop świetnie zdawał sobie sprawę z tego, że sprawiedliwość niebios sprzyjała wyłącznie bogaczom – łaskę Opatrzności można było sobie zapewnić tylko bogatymi darami na rzecz Kościoła. Jak zatem ubogi wieśniak, często nie mający nic na własność, mógł konkurować w tej materii z bogatym
Diabeł pożerający grzesznika
Fot. Jerzy Komar
panem? Ze sprzedajnym sędzią, okrutnym ekonomem, nieuczciwym kupcem? Nic zatem dziwnego, że w takich okolicznościach straszliwy Szatan, uosobienie wszelkiego Zła, awansował w ludowej wyobraźni na stróża sprawiedliwości, groźnego dla krzywdzicieli, miłosiernego dla krzywdzonych.

Ogniem, mieczem, piórem

Sytuacja polskiego chłopa, wcześniej wolnego słowiańskiego kmiecia, w ciągu stuleci pogarszała się stopniowo, ale stale, poczynając od samego wprowadzenia chrześcijaństwa, kiedy kmiecie buntowali się przeciw biskupom krwawo2 (m. in. w 1034 r.). Wolni ludzie nie mogli pogodzić się z tym, że byli wywłaszczani z uprawianej od pokoleń ziemi, wypędzani z niej bądź przekształcani w niewolników. Ten proces szczególnie dramatycznie przebiegał u Serbołużyczan, których niemieccy rycerze i duchowieństwo morzyli głodem na śmierć na ich własnej ziemi. Jak pisze A. Świętochowski, kler, zaprawiony w bojach z poganami, nie wahał się przed użyciem równie drastycznych środków wobec chrześcijańskich już (przynajmniej teoretycznie) polskich włościan. Nowy porządek zaprowadzano przemocą i fałszerstwami - powszechne było podrabianie przywilejów nadań. Z tego niechlubnego procederu słynęły później liczne klasztory – na Śląsku między innymi lubiąski i ołbiński, w Małopolsce tyniecki.
Szczególnie ciężko żyło się chłopom w dobrach duchownych. Próbowali zatem walczyć z losem w jedyny dostępny im sposób – poprzez ucieczkę. Dla zbiegów przewidywano surowe kary, z karą śmierci włącznie. O ile kościół był azylem dla złoczyńców, którzy mogli się w nim schronić, o tyle nie dawał ochrony zaszczutemu zbiegowi...

Owoc ustaw diabelskich

Także wieśniacy poddani panom świeckim zmuszeni byli do świadczeń na rzecz Kościoła – płacenia świętopietrza i osławionej dziesięciny (nazywanej w XVIII wieku owocem ustaw diabelskich). W praktyce jednak owa niby to dziesiąta część plonów, którą chłop zobowiązany był oddawać duchownemu, znacznie częściej stanowiła piątą lub
Czarny kot - jedno z przebrań diabła
Fot. Jerzy Komar
jeszcze większą część zbiorów.3 W dodatku sposób jej wyznaczania i oddawania był dla chłopa ogromnie uciążliwy. Jak pisze A. Brückner,
ksiądz nie dozwalał sprzątnięcia zboża, póki swej dziesiątej kopy nie powytykał. Działy się później z tego powodu wielkie nadużycia, bo ksiądz nie odbierając swojej dziesięciny, żądając, aby mu ją jeszcze do jego stodoły dostawiono,4 mógł i zgnoić całe zboże na polu, gdy była słota(...).
Szlachta była w o wiele lepszym położeniu, ponieważ płaciła na rzecz Kościoła dziesięcinę „swobodną” - nie wybieraną na polu, a odbieraną ze zwiezionych już na gumno plonów. Starającym się o zamianę uciążliwej dziesięciny snopowej na pieniężną włościanom groziła klątwa biskupa. Nie zawsze chłopi dawali się klerowi zastraszyć; bywało, że ich opór zmuszał duchownych do cofnięcia ekskomuniki. Jednak mimo oporu ludności, biernego i czynnego, w 1544 roku doszło już do tego, że własnością duchowieństwa było 2/3 całego obszaru Królestwa Polskiego(!). Jak mają się do takiego stanu rzeczy słowa z pierwszego listu św. Pawła do Tymoteusza:
(...)wielkim zaś zyskiem jest pobożność wraz z poprzestawaniem na tym, co wystarczy. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy [z niego] wynieść(...). A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy(...)?5

Feudalizm czy niewolnictwo?

O ustroju feudalnym można mówić, kiedy przeważająca liczebnie warstwa chłopów podległa jest szlachcie, duchowieństwu i monarsze. Takie stosunki społeczne panowały nie tylko w średniowiecznej Europie, ale także w Indiach, krajach muzułmańskich czy nawet w Chinach. Jednak wyłącznie w Europie większą część chłopstwa przywiązywano stopniowo do ziemi. Formalnie chłopi nie byli niewolnikami, ale nie wolno im było opuszczać miejsca
Dziuplaste wierzby - świetne mieszkanie
Fot. Jerzy Komar
zamieszkania, a za pracę na rzecz szlachcica czy duchownego nikt im nie płacił. Bywali także sprzedawani wraz z ziemią, którą uprawiali. Widać zatem jak na dłoni, że chrystianizacja Europy przyniosła wolnym ludziom zniewolenie, ponieważ zarówno w Cesarstwie Rzymskim, jak i w początkach średniowiecza, a także w cywilizacjach Wschodu ogół chłopstwa był wolny.

Od człowieka do bydlęcia roboczego

Do końca epoki jagiellońskiej obciążenia polskiego chłopa, choć stale wzrastające, nie były jeszcze nadmiernie uciążliwe. Szlachta nie miała jeszcze tak ogromnych przywilejów względem reszty społeczeństwa. Dorównywał jej niemal znaczeniem stan mieszczański, wykształcony i przedsiębiorczy, otaczany opieką królów. W XIV wieku malało znaczenie wolnego kmiecia, który pomału stawał się chłopem. Pańszczyzna wynosiła jeszcze ledwie kilka dni w roku (przeważnie 2-6). Sam Frycz-Modrzewski postulował, że włościanie powinni mieć udział w wyborze biskupa.6 Sama możliwość rzucenia i przedyskutowania takiego pomysłu świadczy wymownie o ówczesnej pozycji chłopa w społeczeństwie. Także szlachta tej epoki rozumiała konieczność zapewnienia włościanom dobrych warunków bytu – w 1560 roku w Poznaniu na synodzie dysydentów uchwalono, że chłop nie może pracować na pana więcej niż trzy dni w tygodniu. W okresie panowania dynastii Jagiellonów oświata była powszechnie dostępna – aż do końca XVI wieku na listach studentów krakowskiej uczelni figurują nazwiska synów chłopskich. Ale epoka jagiellońska dobiegła końca, zaczęło się panowanie królów elekcyjnych. Rosły niepomiernie przywileje i chciwość szlachty, kraj ubożał. Gospodarka rolna, zamiast rozwijać się, stawała się coraz bardziej prymitywna. W żadnej części Europy dola chłopa, jego nędza, nie była tak potworna jak w Rzeczpospolitej Obojga Narodów – nawet w carskiej Rosji. Pańszczyzna wzrosła do sześciu dni w tygodniu. Pod koniec XVIII wieku w ustawodawstwie Rzeczpospolitej naliczono przeszło sto ustaw wymierzonych przeciw wsi.
Bagno - tu również diabeł lubił pomieszkiwać
Fot. Jerzy Komar
Droga do stanu szlacheckiego była w Rzeczpospolitej dla chłopa praktycznie zamknięta – poza nielicznymi przypadkami nobilitacji za męstwo na polu bitwy, historia milczy o zdobyciu przez chłopa klejnotu szlacheckiego.7 W epoce baroku włościanin został przez państwo i Kościół zepchnięty do roli niewolnego zwierzęcia roboczego...
Nieokiełznana chciwość szlachty i duchowieństwa dzikim wykorzystywaniem przywilejów zrujnowała doszczętnie chłopstwo i mieszczaństwo. Zapewniwszy sobie polityczną hegemonię kosztem ograniczenia praw niższych stanów, szlachta nie miała już żadnych hamulców w upadlaniu i wykorzystywaniu włościaństwa. Na straży tego porządku stanął autorytet Kościoła, poparty prawem ludzkim i boskim, co odbierało chłopstwu możliwość, a nawet chęć zrzucenia nieludzkiego jarzma. Uciemiężonym pozostały tylko łzawe modlitwy i bicie czołem o stopnie milczącego ołtarza. Dlaczego polski chłop, w odróżnieniu od np. rosyjskiego, nie widział możliwości zmiany takiego stanu rzeczy? O, to jest cała historia, do której jeszcze wrócę innym razem.

Nikt się nie wykupi za berło ani za talara...

Cóż więc zatem dziwnego, że niemogący znikąd oczekiwać poprawy doli chłop tylko czekał, kiedy jego gnębiciel, szlachcic czy biskup, zostanie wreszcie żywcem porwany do piekła na wieczne męki lub zabity przez nadprzyrodzonego mściciela, by potem jako dusza pokutująca błąkać się po pustkowiach lub liczyć splamione krzywdą biedaków skarby. Ten motyw często pojawia się w polskich legendach o diabłach – jak choćby w baśniach R. Zmorskiego Drwal i diabeł czy Skarb ukryty. Zdarzało się też tak, że w ludowych opowieściach szczególnie okrutni panowie po śmierci stawali się diabłami – zemsta ciemiężonych chłopów zamieniła w diabły m. in. kasztelana
Diabeł siejący kąkol
wg J. K. Haura
Warszyckiego, Stanisława Stadnickiego z Łańcuta, Kosińskiego z Podlasia, którego zła sława dotarła aż poza granice kraju i zainspirowała znakomitego poetę F. Schillera.
Wiele polskich diabłów nosi nazwiska okrutnych panów, na których choć taką pomstę wywarł krzywdzony lud; ale niektóre podania nie oszczędzają także innych gnębicieli polskiego chłopa. B. Baranowski w swoim opracowaniu przytacza fragment podania z okolic Krakowa:
powała w piekle jest ze złych księży, których dusza pakowana jedna na drugą; podłoga zaś z samych panów, królów, bogaczy, potomków Jabla, co pańszczyznę postanowili.
No cóż. Teraz, w dobie mediów społecznościowych, ludzie mszczą się na tych, którzy w jakiś sposób ich krzywdzą, pisząc o tym w internecie – na portalach społecznościowych czy na forach dyskusyjnych, publikując nagrania. Ech, coś za coś. Romantyzm przegrał w tym boju ze skutecznością. Ale jakoś nie wyobrażam sobie, żeby internetowe memy przetrwały tyle stuleci, co legendy o staroście Kobylnickim czy o Diable Weneckim...

  1. M. Konopnicka, Świecą gwiazdy.
  2. Nie tylko w Polsce: już na początku VI wieku w Aleksandrii lud buntował się przeciw wyzyskowi i kościelnej hierarchii. Buntował się Rzym (w 985 roku zamordowano papieża-tyrana Bonifacego VIII), Normandia, Czechy, Bułgaria, Ruś, Węgry, Francja, Italia...
  3. Istniała jeszcze druga dziesięcina – tzw. mszowe (meszne), stołowe lub osep. Uiszczano także datki za poświęcenie łoża małżeńskiego, pól, studzien, itp. Jak widać, współczesne obrzędy święcenia pokryw studzienek kanalizacyjnych czy radiowozów to żaden ewenement.
  4. Często trzeba było wieźć dziesięcinę nawet kilkadziesiąt kilometrów, wprost do biskupiego spichrza.
  5. 1 Tm 6, 6-10.
  6. Zapewne tym wypowiedziom światłego męża stanu zawdzięczamy trudność zdobycia jego dzieła O poprawie Rzeczypospolitej w nieocenzurowanej wersji (tj. zawierającej księgi O KościeleO szkole).
  7. W protestanckich Prusach chłop mógł zdobyć szlachectwo za swoją pracę – vide Historia pewnego upadku – cz. I i II.

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Baranowski B., W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981
  2. Brückner A., Dzieje kultury polskiej, t. 1, Do roku 1506, Kraków 1930
  3. Haur J. K., Skład abo skarbiec znakomitych sekretów oekonomiey ziemiańskiey, Kraków 1693
  4. Podgórscy A. i B., Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  5. Piekosiński F., Ludność wieśniacza w Polsce w dobie piastowskiej, Kraków 1896
  6. Smołka S., Mieszko Stary, Warszawa 1881
  7. Świętochowski A., Historia chłopów polskich, PIW 1947
  8. Wacyk A., Kultura bezdziejów, Wrocław 2010
  9. Żukowski L., Największe kłamstwa i mistyfikacje w dziejach Kościoła, Katowice 2001

Zasoby internetowe

  1. www.biblia.deon.pl: Biblia Tysiąclecia Online, Pallotinum, Poznań 2003
Stronę zaprojektował Jerzy Komar