Kanał RSS

Katarzyna Komar 31-05-2017

Bliskie spotkania - cz. III

Wiosna w pełni, przyroda rozkwita, w świecie zwierzęcym ruch, zgiełk! Kopciuszki toczą boje z jaskółkami o miejsce do gniazdowania w naszej obórce, szpaki obsiadają gęsto przewody elektryczne i wiecują wysoko nad polami, przekrzykując liczne tutaj skowronki i dzwońce. Zapatrzone w siebie nawzajem sarny kozy i koziołki nieprzytomnie uganiają się wśród kłoszących się już zbóż. Na skraju wsi słychać popiskiwania małych sarniąt...

Nocne życie wsi

Żabom niewiele potrzeba do szczęścia
Fot. Jerzy Komar
Kiedy zima zaczęła dobiegać końca i można było nareszcie okna zostawiać otwarte na dłużej, późnymi wieczorami zaczęliśmy słyszeć dobiegające z opuszczonej sąsiedniej działki pohukiwania puszczyka – wezwanie na sowie gody. Wyobraźcie sobie: ciemna noc, na czarnym niebie lśni zimno ostry jak diabelskie rogi sierp księżyca, zawieszony nad wierzchołkiem olbrzymiego świerka, i dobiegające z gęstwiny zdziczałego sadu wibrujące pohukiwania sowy… Wracając kiedyś późną nocą z Wrocławia, spłoszyliśmy tegoż puszczyka siedzącego na drodze nad upolowanym przez siebie jakimś niedużym zwierzakiem. Gdy światło reflektorów samochodowych ledwie musnęło ptaka, zerwał się i uleciał w noc jak duch, krążąc później nad nami bezszelestnie, trzymając się wśród cieni na styku światła z nocnym mrokiem...

Sala koncertowa i stołówka

Dość długotrwałe i intensywne opady deszczu w ostatnich dwóch miesiącach spowodowały, że na polu sąsiada utworzyła się rozległa i głęboka kałuża, która bardzo powoli wysycha. Nic zatem dziwnego, że żaby i ropuchy z całej okolicy upodobały sobie to miejsce na odbycie godów. Podczas wiosennych porządków w ogrodzie i obejściu wszędzie natykałam się na wychodzące z ziemi czy z zakamarków budynków płazy, które następnie niespiesznie, z godnością maszerowały na spotkanie w kałuży. Odtąd cała wieś wieczorami rozbrzmiewa chórem rechotów i kumkań,
Piękną zimę mieliśmy tej wiosny
Fot. Jerzy Komar
a we dnie widuje się brodzące w kałuży bociany, które do tej stołówki ściągają z całej okolicy. Krocząc powoli i dostojnie, raz po raz zanurzają dzioby w mętnej wodzie, pokrytej sznurami skrzeku, i łykają żabę za żabą. Mam tylko nadzieję, że nasze ogrodowe ropuchy zdołają ocaleć i powrócić...

Starzy znajomi

Lis o siwych skarpetkach, choć mieszka obecnie w którymś z pobliskich lasków, myszkuje często po balach słomy, złożonych na łące w pobliżu naszego gospodarstwa. Czasem udaje nam się go spotkać. Z kolei jenot wyniósł się na przeciwległy skraj wsi, gdzie mieszka w ruinach stodoły, ale miejsce po nim nie zostało długo puste. Niemal codziennie mamy okazję widzieć, jak po dachu opuszczonego sąsiedniego domu zsuwa się szybko kuna, zeskakuje na rozłożystą gałąź rosnącego w pobliżu świerka i daje susa w poprzek drogi, znikając wśród tarninowych zarośli. Sarna zaś w tym roku okociła się w pobliżu gospodarstwa sąsiadów, i ma tym razem tylko jedno młode. Mały koziołek ma zwyczaj bawić się na środku drogi, podczas gdy matka pasie się nieopodal.
Na polu sąsiada ma swój teren łowiecki błotniak zbożowy – jedyny pozostały z trójki. A ponieważ w tym roku okoliczne pola obsiane są głównie zbożem, powróciły do nas przepiórki. Ich ciche, miękkie nawoływania rozlegają się głównie wieczorami. I tak będzie aż do żniw… Aż się chce zanucić:
Lato przepióreczka po polu,
A zganio znoreczki do domu:
„A póćcież, znoreczki, bo już czas,
Lecieli ptaszkowie w czorny las”(...).1
Samiec błotniaka zbożowego (Circus cyaneus)
Fot. Jerzy Komar

Jak należy przechodzić przez ulicę

Późną wiosną ubiegłego roku jechaliśmy w pewien ciepły słoneczny dzień pozałatwiać sprawy w mieście. Wśród zarośli na poboczu drogi zobaczyliśmy samicę bażanta, wychylającą się ostrożnie spomiędzy wysokich traw. Zwolniliśmy. Raptem kura wybiegła na drogę tuż pod nasz samochód, zawróciła, odeszła kilka kroków i przystanęła na środku pasa ruchu. Stanęliśmy. Kura trwała nieporuszona, ale z pewnym niepokojem zerkała w naszą stronę. Nagle z zarośli na skraju drogi wybiegły szare, puchate pisklaki i przemknęły pędem przez asfalt. Samica bażanta spiesznie podreptała za nimi. Ubawiło nas to. Niektórzy ludzie nie wykazują przy przeprowadzaniu dzieci przez ulicę tyle rozsądku, co ta mądra kura…

Oddawaj moje dziecko!

Myszy. Mnóstwo myszy. Wszędzie. W domu, w stodole, w chlewiku. Myszy z domu udało nam się pozbyć (jednak nie ma się co łudzić – jesienią będą znowu), wyłapując je żywołapkami. Kiedy się mieszka wśród pól, należy się liczyć z tym, że tych gryzoni nie da się całkowicie wyeliminować z otoczenia. Jednak kiedy się sprowadziliśmy do gospodarstwa, w domu myszy było zatrzęsienie. Istna plaga. Co ciekawe, były wśród nich nie tylko myszy polne
Kuna leśna (Martes martes) wyruszająca na łowy
Fot. Jerzy Komar
i domowe, ale także i myszki laboratoryjne – czarne, siwe, łaciate. Przydarzało nam się mnóstwo zabawnych sytuacji z ich udziałem, bywało też mniej wesoło. Ale jedna sytuacja szczególnie utkwiła mi w pamięci…
Pewnego ciepłego dnia porządkowałam w sadzie miejsca pod starymi drzewami. W pewnej chwili uderzyłam motyką w płytko usytuowane pod ziemią mysie gniazdo – spośród rozrzuconych motyką grudek ziemi zaczęły się rozpełzać piszczące, ślepe i nagie myszki. Matki nigdzie nie było. Zaczęłam więc ostrożnie zgarniać młode na jedno miejsce, żeby nie poginęły wśród wysokiej trawy. Jedno małe, które szczególnie uporczywie próbowało się oddalić, wzięłam do ręki. Nagle, zwabiona widać lamentem potomstwa, przybiegła dorosła mysz i zaczęła chwytać młode jedno po drugim i odnosić w bezpieczne miejsce. Biegała jak szalona wśród korzeni drzewa i błyskawicznie odnajdowała kwilące myszki. W końcu, odszukawszy wszystkie, przystanęła raptem przede mną i popatrzyła w górę – spojrzała mi prosto w oczy, jakby żądając, abym oddała jej trzymane w dłoni małe, które zachowywało się zupełnie cicho i przywarło mi do ręki, chcąc się ogrzać. Przykucnęłam więc i podałam mysiej mamie jej dziecko, które ostrożnie wyjęła pyszczkiem z moich palców. Kto by się spodziewał, że za sprawą zwykłej rudej polnej myszy można przeżyć tak magiczną chwilę...

  1. Przepióreczka, ludowa piosenka śląska.
Stronę zaprojektował Jerzy Komar