Kanał RSS

Katarzyna Komar 30-12-2011

Tajemnica Parnasu - cz. I

Drugi listopada, kilka lat temu. Dzień Zaduszny. Niedziela. Pogoda jesienno - ponura, stosownie do atmosfery tegoświęta. Z tynieckiego kościółka po mszy wychodzą ludzie, kierują się na przykościelny cmentarz. Chcą raz jeszczepomodlić się przy wysprzątanych, ustrojonych grobach. Idą zapalić wygasłe znicze, sprzątnąć zwarzone nocnym przymrozkiem kwiaty…
Zwykły przykościelny cmentarzyk, od lat już zresztą nieczynny. Cmentarzyk, jakich wiele widzi się w dolnośląskich wioskach. Zazwyczaj szary i opuszczony, na Święto Zmarłych barwny bukietami chryzantem, rozjarzony chybotliwymi płomykami zniczy. Przyglądam mu się uważnie, kiedy przejeżdżamy samochodem przez wieś. Jedziemy powoli, droga
XIII-wieczny kościół p. w. św. Michała Archanioła w Tyńcu nad Ślęzą
Fot. Jerzy Komar
jest wąska i kręta, raz po raz włączają się do ruchu zaparkowane na poboczach lub pod kościelnym murem auta. Mam czas, żeby dokładnie się wszystkiemu przyjrzeć.
Mimo woli mój wzrok biegnie w kierunku wznoszącego się za wsią wzgórza porośniętego lasem. W zdziczałym drzewostanie trudno już dziś odgadnąć układ dawnych parkowych alejek. Z tego samotnego pagórka, zwanego przed laty Parnasem, rozciągał się ongiś piękny widok na klasycystyczny pałac, po którym nie ma już dziś nawet śladu. Parnas ma swoją tajemnicę. Nie wiem jaką, ale czuję, że ją ma. Nie wiem też jeszcze, że to właśnie my ją odkryjemy…

Na uboczu

Tyniec nad Ślęzą leży na uboczu, z dala od większych szlaków komunikacyjnych. Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżam, uświadamiam sobie, jakie mam szczęście, że znam tę miejscowość, wiem o jej istnieniu. Bo Tyniec jest niezwykły. Obecność dawnych wieków jest tu niemal namacalna. Nic dziwnego, skoro co krok przybysz się tu natyka na ślady historii tej wsi. Ślady wyjątkowo interesujące...
Chcąc poznać Tyniec, z drogi krajowej nr 8 z Wrocławia na Kłodzko trzeba w Pustkowie Wilczkowskim skręcić w lewo. Już sama droga do Tyńca jest nietypowa. Ma nawierzchnię z podłużnej granitowej kostki, która dla turystów podróżujących rowerami może być uciążliwa, zwłaszcza że ciągnie się aż cztery kilometry. A co dalej? Dalej się robi coraz ciekawiej…

Tinchia, Thincz, Gross Tinz…

Nazwa miejscowości pochodzi od słowa tyn – płot, ogrodzenie; nazwa Tyniec oznacza wieś obronną, otoczonądrewnianym ostrokołem i ziemnym wałem. Tak wyglądały najstarsze wsie śląskie; były to okolnice, których zabudowania gospodarcze i zagrody obwiedzione były palisadami.A Tyniec nad Ślęzą jest starą wsią. Pierwsze wzmianki o jego istnieniu pochodzą z połowy XII wieku. Pod koniec lat 80. XII wieku była tu już komturia joannicka. Wieś należała do kawalerów maltańskich aż do 1810 roku, kiedy w państwie pruskim nastąpiła sekularyzacja majątków kościelnych. Pokój w Tylży nałożył na Prusy obowiązek zapłacenia Francji ogromnej kontrybucji, wojska Napoleona
Brukowana droga do Tyńca nad Ślęzą
Fot. Jerzy Komar
miały stacjonować na Śląsku aż do jej spłacenia. Władze pruskie podniosły więc podatki, zaciągnęły pożyczki i upaństwowiły majątki kościelne.
Po kasacie zakonu dobra joannitów zostały podzielone; Tyniec nad Ślęzą w 1910 roku miał kilku właścicieli. Rodzina von Goldfus posiadała część dawnych dóbr rycerskich z folwarkami Klein Tinz (Tyńczyk) i Annehof, trzy parcele znalazły się w rękach Karla Ulbricha. Sołectwo należało do Ernsta Wiesnera, a karczma z parcelą do Franza Dirschke.

Szpitalnicy, rycerze i handlarze niewolników

Zakon joannitów, czyli Rycerski Zakon Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego, to najdłużej działający z zakonów rycerskich. Jego założycielem był niejaki Gerard, który w 1110 roku objął stanowisko mistrza szpitala św. Jana Chryzostoma w Jerozolimie. Korzenie zakonu sięgają jednak jeszcze dalej – do roku 1050, kiedy to grupa kupców z Amalfi uzyskała od kalifa Egiptu pozwolenie na budowę kościoła, klasztoru i szpitala w Jerozolimie. Zadaniem szpitalników miała być opieka nad przybywającymi do miasta pielgrzymami, niezależnie od ich wiary i pochodzenia. Początkowo szpitalników obowiązywała reguła benedyktyńska. Jednak w czasie pierwszej wyprawy krzyżowej, za rządów Gerarda, zakon przyjął regułę augustiańską, gdy liczba pielgrzymów wzrosła. Wtedy też za patrona szpitalnicy przyjęli Jana Chrzciciela. 15 lutego 1113 roku bulla papieża Paschalisa nadała zakonowi prawo do wolnego wyboru swoich władz i poddała go bezpośredniej opiece Stolicy Piotrowej. Tym samym zakon przestał podlegać hierarchii kościelnej.
Za rządów następcy Gerarda, Rajmunda z Puy, zakonnicy składali śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Nosili czarne płaszcze z białym ośmiokończystym krzyżem, który stał się godłem zakonu. Cztery ramiona krzyża symbolizują cztery cnoty (wierność, honor, wstrzemięźliwość, przezorność), zaś osiem krańców ma przedstawiać Osiem Błogosławieństw oraz osiem cnót rycerskich.
Wieża z krzyżem maltańskim
Fot. Jerzy Komar
W 1187 roku, po zajęciu Jerozolimy przez Saladyna, joannici przenieśli swą siedzibę do Margatu, później do Akki. Gdy chrześcijanie utracili Ziemię Świętą, joannici osiedli na Cyprze (1291). Zaczęli budować flotę wojenną, przejmując na siebie obowiązek ochrony szlaków morskich, którymi podróżowali pielgrzymi.
Upadek templariuszy uzmysłowił joannitom konieczność utworzenia własnego silnego państwa, toteż podjęli próbę opanowania wyspy Rodos, będącą pod kontrolą państwa tureckiego. Nie od razu im się to udało, ale już w 1307 roku zdobyli główne miasto i port wyspy. Stamtąd zaczęli podejmować wyprawy przeciw saraceńskim piratom.
Joannitów czekały lata walk z Imperium Osmańskim. Muzułmanie atakowali wiele razy, nim w końcu licząca 400 okrętów i 140 tysięcy żołnierzy armia zmusiła wyczerpanych kawalerów rodyjskich do kapitulacji. W uznaniu dla ich odwagi, sułtan Sulejman II pozwolił rycerzom opuścić wyspę (z bronią i mieniem). Miało to miejsce 1 stycznia 1523 roku. Joannici tułali się przez kilka lat po portowych miastach Morza Śródziemnego, aż w 1530 roku otrzymali od cesarza Karola V należącą do Królestwa Sycylii Maltę. Wówczas rycerze natychmiast podjęli na nowo działania przeciw piratom saraceńskim. W 1566 znów walczyli z potęgą sułtańską Sulejmana II, rozgniewanego zuchwalstwem kawalerów maltańskich, których przed laty potraktował tak łaskawie. Tym razem jednak rycerze zmusili Saracenów do odwrotu. Straty zakonu w tych walkach były ogromne. Poległa połowa kawalerów i osiem tysięcy rycerzy. Pozostali jednak na wyspie; na ruinach swej twierdzy wznieśli nowe miasto – na cześć dowodzącego joannitami podczas oblężenia (1557-1568) wielkiego mistrza nazwali je La Valette (Valetta).
Zakon czerpał ogromne zyski z handlu niewolnikami. W chrześcijańskim świecie Malta stała się jednym z największych ośrodków, gdzie ten handel się odbywał. Joannici wystawiali na sprzedaż wziętych do niewoli piratów saraceńskich, natomiast galerników chrześcijańskich pływających na tureckich okrętach uwalniano.

O fortuna, velut luna...

... statu variabilis. Jak to zwykle bywa, będąc u szczytu swej potęgi, zakon zaczął przeżywać kryzys, zarówno moralny, jak i finansowy. Do materialnego przyczyniła się niewątpliwie reformacja – w krajach protestanckich zniesiono przedstawicielstwa zakonu, a jego majątki przejęła protestancka szlachta.
XVIII-wieczny pręgierz w centrum Tyńca nad Ślęzą
Fot. Jerzy Komar
Jeśli chodzi o aspekt moralny – spowodowało go rozluźnienie dyscypliny zakonnej, do jakiego doszło w ciągu nieustających walk. Kawalerowie maltańscy mieli trudności z przestrzeganiem ślubów – nie tylko ślubu ubóstwa, którego już od dawna nie traktowano zbyt ortodoksyjnie (wszak przyjmowano w szeregi zakonu tylko ludzi, którzy mogli udowodnić swoje szlacheckie pochodzenie). Podobnie było ze ślubem posłuszeństwa – z posłuchu wyłamywali się nie tylko pojedynczy rycerze, ale całe komandorie. Europejskie komendy zakonu, umocniwszy się na swoich nadaniach, ani myślały słuchać poleceń z Malty. Także ślub czystości sprawiał zakonnikom kłopoty. Skutki jego nieprzestrzegania w szczególnie przykry sposób odczuł na sobie wielki mistrz Jean de la Cassiere. Kiedy próbował zakazać kawalerom utrzymywania kontaktów z damami lekkich obyczajów, został uwięziony przez własnych rycerzy...
Potem było coraz gorzej. Zakonnicy utracili Maltę w 1798 roku. Zmuszeni byli ustąpić oblegającemu wyspę Napoleonowi Bonaparte – obowiązywał ich zakonny przepis, zabraniający prowadzić walkę z chrześcijanami. Mimo zatwierdzenia praw joannitów do wyspy w 1802 roku traktatem z Amiens, zakon na Maltę nie wrócił już nigdy.
Do 1832 roku joannici znów byli na wygnaniu, pozbawieni głównej siedziby. Tułali się po włoskich miastach do czasu, aż osiedli w Rzymie, gdzie posiadają do dziś Pałac Magistralny i Willę Magistralną na Wzgórzu Awentyńskim.
Współcześnie zakon pełni rolę, do jakiej został powołany 960 lat temu przez kupców z Amalfi – zajmuje się ogólnoświatową działalnością charytatywną, zgodnie ze swoim hasłem: Tuitio Fidei et Obsequium Pauperum (obrona wiary i służba ubogim).

Tyniecka komandoria

Na Śląsk joannici dotarli najpierw z Czech i Węgier, w połowie XII wieku. Jak mówi Kapitularz Generalny Zakonu (Paryż 1867), to właśnie na Dolnym Śląsku powstały pierwsze komandorie joannitów. W 1169 roku otrzymali od króla Czech Władysława II Oleśnicę wraz z okolicznymi wsiami. Niedługo później powstały kolejne przedstawicielstwa zakonu;
Kościół - widok z drogi na Jordanów
Fot. Jerzy Komar
w Strzegomiu, Kłodzku, Bardzie i... Tyńcu nad Ślęzą.
Tyniecka komandoria powstała ok. 1189 roku – biskup wrocławski Żyrosław II w tym właśnie roku potwierdził nadanie joannitom dziesięciny z trzech wsi, w związku z konsekracją kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła:
(…)Preterea quoque huic ipsi pagine dignum censuimus adnotare decimas nichilominus, quas iam pridem eiusdem hospitalis fratribus confirmaveramus et in consecratione ecclesie in Tinchia sub anathemate posueramus, villarum scilicet eiusdem Tinchie, Pilauie atque Gostizlauie alteriusque ville nomine Mlodossouiz et alterius nomine Gliniz, cuius decima spectabat ad prebendam Johannis filii Benicj, licet eius loco aliam ei dedimus in villa nomine Vilcov.
Hec et supradicta eque iam sepius pretextato hospitali confirmamus et eiusdem sigilli nostri appositione corroborando stabilimus. Actum anno domini MCLXXXIX.” 1
Zakon, w związku z rolą, jaką pełnił w walce z Saracenami, cieszył się licznymi przywilejami gospodarczymi. Joannici byli zwolnieni ze wszystkich podatków i danin na rzecz Stolicy Apostolskiej (poza świętopietrzem); nie obowiązywały ich także daniny na rzecz państwa. Otrzymywali również liczne nadania od lokalnych panów feudalnych, hojnie wspierających dzieło zakonu. Komes Franciszek Wilczyc nadał komturii tynieckiej m.in. 1 grzywnę rocznego czynszu z karczmy w Tyńcu nad Ślęzą, dzierżawionej przez tabernatora Henryka. Nadanie to poświadczyli świadkowie w osobach Zbrosława i Michała Wilczyców, komtura tynieckiego Jana, komtura łosiowskich joannitów Tilmana oraz proboszcza tynieckiego Dytmara i klucznika Rudolfa.
Dzięki wsparciu okolicznych panów feudalnych komturia tyniecka szybko rozwijała się gospodarczo. Nie obyło się,
Na tynieckim Parnasie, dokąd udamy się w kolejnej części...
Fot. Jerzy Komar
rzecz jasna, bez problemów. Zakonnicy przez długi czas toczyli z mieszkańcami wsi spór (około roku 1287) o formę i wysokość należnej im dziesięciny. Zgodnie z prawem niemieckim, na które przeniósł wieś w 1282 roku komes Franczko (Franciszek Wilczyc, dziedzic Tyńca i Ścinawy Polskiej), mieszkańcy Starego Tyńca powinni płacić obniżoną dziesięcinę, która po dwóch latach wolnizny miała się zwiększyć o jedną miarę zboża. Oficjał biskupi wydał jednak wyrok mówiący, że mieszkańcy winni płacić zakonnikom dziesięcinę snopową, czego uparcie odmawiali. Sprawa oparła się o sąd biskupi; oczywiście, mając poparcie księcia świdnicko-jaworskiego, i biskupa, który obłożył krnąbrnych chłopów ekskomuniką, joannici nie mogli przegrać...
W XIII wieku stopniowo wzrastała rola folwarku szlacheckiego, który aż do wieku XIX będzie głównym elementem wsi. Odtąd pan feudalny zaczął przejmować uprawnienia (i dochody) sołtysa, w tym także władzę sądowniczą. W 1290 roku joannici otrzymali prawo do sądzenia ludności żyjącej w dobrach zakonnych, skąd czerpali dodatkowe zyski z opłat i kar sądowych. W 1307 roku, w związku z nowymi uprawnieniami sądowniczymi, komtur tyniecki otrzymał prawo do zbudowania więzienia i postawienia szubienicy.
Komandoria tyniecka miała się coraz lepiej, ale oczywiście nie mogło być cały czas tak różowo...

  1. Die Regesten zur schlesischen Geschichte. Erster Theil. Bis zum Jahre 1250, red. dr C. Grünhagen

Bibliografia

Źródła i opracowania

  1. Baker A., Rycerstwo średniowiecznej Europy, Świat Książki 2004
  2. Cetwiński M., Rycerstwo śląskie do końca XIII wieku, biogramy i rodowody, Wrocław 1982
  3. Cetwiński M., Rycerstwo śląskie do końca XIII wieku, pochodzenie, gospodarka, polityka, Wrocław 1980
  4. Fabisiak W., Tyszkiewicz J., Wiszewski P., Żerelik R., Dzieje powiatu wrocławskiego, Wrocław-Sobótka 2002
  5. Figiel M. i M., Gola A., Studium uwarunkowań i ochrony środowiska kulturowego gminy Kobierzyce, Wrocław 1985, praca niepublikowana
  6. Grünhagen C. (red), Die Regesten zur schlesischen Geschichte. Erster Theil. Bis zum Jahre 1250, Breslau 1884
  7. Miniewicz M., Waligóra D., Wolny M., Kobierzyce – przewodnik po gminie, TPGK Kobierzyce 2005
Stronę zaprojektował Jerzy Komar